Siedziałyśmy w salonie pijąc kawę
- jak tam twój chłopak Kevin?- zapytałam
- świetnie, w przyszłą niedzielę jedziemy do moich rodziców- uśmiechnęła się- a tak szczerze, jak tam pomiędzy tobą a Harry'm?- wiedziałam że w końcu o to zapyta
- jesteśmy przyjaciółmi, wiedzę że on czuję coś więcej ale boję się zakochać, boję się wpuścić kogoś do mojego serca- powiedziałam, spuszczając wzrok
- to spróbuj, Harry jest świetnym chłopakiem- poklepała mnie po ramieniu, włączyła telewizor na wiadomościach ze świata gwiazd, nie leciało nic ciekawego
- może wybierzemy się na zakupy?- zaproponowałam po chwili ciszy
- jasne, tylko pierw ubierzmy się- poszłyśmy do swoich pokoi, zerknęłam na termometr, jest pięć stopni powyżej zera, weszłam do garderoby. Wyciągnęłam szarą bluzkę na długim rękawie z serduszkami i wybrałam ogrodniczki, lekki makijaż, włosy spięłam w kitek i wyszłam z pokoju. Postanowiłyśmy że idziemy pieszo do najbliższego centrum handlowego mamy 40 minut drogi. Gdy doszłyśmy pod centrum, zaczął padać deszcz, szybko wbiegłyśmy do środka wybuchając śmiechem, kierunek numer jeden, buty. Przymierzyłam chyba dwadzieścia par butów i kupiłam tylko pięć, w każdym sklepie kupiłam pięć rzeczy, kosmetyków czy biżuterii. Gdy szłyśmy do kawiarni, podbiegła do nas grupka dziewcząt prosząc o autografy chętnie zaczęłyśmy podpisywanie zeszytów, kartek i innych papierów. Po powrocie do domu, rozpakowałyśmy swoje zakupy.
-musimy zrobić obiad- powiedziała Leigh
- wiem, może placki ziemniaczane z sosem jogurtowy-koperkowym?- zaproponowałam, poszłyśmy do kuchni, robienie placków zajęło nam godzinę, ale dałyśmy radę. Zjadłyśmy nie czekając na resztę, poszłam do swojego pokoju, położyłam się na łóżku, po chwili zaczął dzwonić telefon
- Hallo?- zapytałam
- Jade? Za pół godziny macie być u mnie w biurze, zrozumiano? Reszta już wie- i nasza kochana menadżerka zakończyła połączenie. Wstałam z łóżka i pobiegłam do pokoju Leigh-Anne
- idziesz?- zapytałam, Li ma jedyna z nas wszystkich prawo-jazdy, wpakowałyśmy się do samochodu i w piętnaście minut byłyśmy w biurze naszej szefowej, przed drzwiami czekała już Perrie, zapukałyśmy i weszłyśmy
- dzień dobry- powiedziała Li
- witam, usiądźcie- usiadłyśmy na kanapie- więc, to są wasze teksty na płytę ,,DNA'' macie tydzień na nauczenie się ich, w połowie października, wyjedzie piosenka z teledyskiem ,,DNA'', potem inna i jeszcze inna, za tydzień wiedźmy się w studiu i nagrywamy, a w połowie stycznia rozpoczynamy trasę koncertową, po Wielkiej Brytanii - mówiła rozdając nam teksty - jak się uda to w światową trasę pojedziecie z One Direction, ale dyskutuje nad tym z ich menadżerem - dokończyła, pierw mówi że pół roku, a teraz daje nam zaledwie cztery miesiące, gdyż za pięć dni mamy październik. Wróciłyśmy w trójkę do domu, Perrie poszła zrobić obiad, a ja poszłam do swojego pokoju. Teksty położyłam na komodzie, położyłam się na łóżko, z kleiłam powieki myśląc o całym życiu. Musiała bym pojechać do cioci Laury, ale to jak zrobi się troszeczkę luźniej w pracy.
Harry
Cholernie mi się nudziło, leżałem na łóżku, po chwili usłyszałem dzwonek mojego telefonu sięgnąłem po niego, nie patrząc kto dzwoni odebrałem
- Hallo- usłyszałem damski śmiech
- co robi mój kochany braciszek?- zapytała Gemma, moja kochana siostra
- nic ciekawego, leże na łóżku, a ty co że taka roześmiana? - lubiłem słyszeć śmiech mojej siostry
- ja jestem w domu i gadam z Meg, pamiętasz ją jeszcze?- niestety pamiętam, Meg Evans moja była dziewczyna i najlepsza przyjaciółka Gemmy, byliśmy zaprawdę szczęśliwą parą ale ona mnie zdradziła z moim najlepszym przyjacielem, dwa lata poszły w niepamięć
- niestety, wiesz Gemma ja muszę iść, pa- wstałem z łóżka i wywaliłem się na ziemie, przydało by się tu w końcu posprzątać, poszedłem na dół po worki na śmieci bo mój kosze nie starczy, na dole nikogo nie było. Podczas sprzątania znalazłem mój naszyjnik w kształcie papierowego samolociku, cztery godziny później pokój wyglądał idealnie czysto, gdy szedłem do łazienki kątem oka zauważyłem jakieś ubrania wziąłem je to ubrania Jade, włożyłem je do pralki wraz z innymi ubraniami i wyprałem. Nie miałem pojęcia co robić, postanowiłem iść na spacer, robi się coraz chłodniej, ubrałem czapkę, kurtkę i buty, wychodząc zakluczyłem drzwi. Spacerowałem przez park ze spuszczoną głową nie wiem czemu tak mi się podobało, nagle poczułem jak ktoś na mnie wpada
- uważaj jak chodzisz, no i mi paznokieć złamałeś- powiedziała blondynka na piętnastu centymetrowych szpilkach z grubą warstwą makijażu, krótkiej sukience i długim płaszczu
- przepraszam- powiedziałem wymijając nieznajomą, nienawidzę takich dziewczyn myślą że jak się wymalują i ubiorą jak dziwki to świat należy do nich, szedłem wolno dochodziła godzina 21 a ja nadal spacerowałem po chwili znów na kogoś wpadłem, ten ktoś aż upadł na ziemię
- nic ci nie jest?- zapytałem, po chwili rozpoznałem dziewczynę to była Jade
- Harry? Nie jeszcze żyję, co ty tu robisz?- zapytała śmiejąc się podałem jej ręce chwyciła się ich, podniosłem ją, jest naprawdę lekka niczym piórko.
- ja spaceruje, a ty?- zapytałem bo to trochę dziwne że o tej porze ona wychodzi, jest strasznie niebezpiecznie
- potrzebowałam chwili spokoju, więc wyszłam- staliśmy tak przez chwilę
- to może przejdziemy się razem?- zaproponowałem
- jasne, czemu nie- ruszyliśmy
- jesteś cholernie lekka- uśmiechnęła się
- świetny żart- powiedziała śmiejąc się
- mówię poważnie, na tyle dziewczyn które znam to ty jesteś najlżejsza, pomińmy Lux bo ona ma trzy latka- powiedziałem- co jutro robicie?- zapytałem po chwili
- o 18 idziemy z menadżerką na kolację, a tak to mam wolne- powiedziała- a wy co jutro robicie?- również zapytała, lubię z nią rozmawiać może i znamy się półtora tygodnia, ale wydaje mi się jakbym znał ją od dziecka.
- jutro, mamy wolne- powiedziałem, obeszliśmy rozmawiając cały park, aż nagle Big Ben dzwonił oznajmiając nam że wybiła północ
- jest już północ, czas wracać do domu- powiedziała
- może zanocujesz u mnie, mam wolny dom, gdyż Niall nocuje u Juli, Louis z Eleanor, Liam pojechał do rodziców na dwa dni, Zayn jest pewnie z Pezz, więc jestem sam- wytłumaczyłem
- nie wiem- powiedziała
- no nie daj się prosić, ugotujemy coś, obejrzymy filmy, zagramy w coś, no nie bądź taka- no muszę ją jakoś przekonać, Jade zaśmiała się.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
I tak prezentuje się rozdział 13, wielkie brawa, a teraz do rzeczy. Rozdziały będą dodawane trochę rzadziej, ale to jeszcze nie ustalone, akcja dzieje się w 2013 roku, jakieś pytania to zapraszam na mojego aska, lub twittera
ask :http://ask.fm/Jednokierunkowa200
TT :https://twitter.com/jedenkierunek20
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz