sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 1

Dzień ja co dzień nudny i szary właśnie tak wygląda życie w Wielkiej Brytanii. Mieszkam w centrum Londynu, w małym mieszkanku przy ulicy Oxford Street Moją najlepszą przyjaciółką jest
  Avril Lavinge, tak ta popularna piosenkarka, przyjaźnimy się odkąd przeprowadziłam się tu do Londynu, wynajmowała to mieszkanko i pewnego dnia przyjechała bo czegoś zapomniała zabrać z pod łóżka i tak się jakoś stało że zaczęłyśmy rozmawiać i stałyśmy się nie rozłączne. Av, tak na nią mówię, powiedziała żę nadaję się na piosenkarkę, oczywiście ją wyśmiałam. Pracuje w pobliskiej restauracji, gdzie często goszczę gwiazdy, premierów i tak dalej. Kocham nosić sukienki spódniczki, ale to latem, a teraz mamy wrzesień, czyli powoli robi się zimno. Właśnie siedzę na kanapie i oglądam wiadomości ze świata gwiazd
- a  teraz powitajmy zespół Little Mix. Wiatm was dziewczęta
- dzień dobry, więc, jest nas trójka i szukamy czwartej członkini, jutro odbędzie się casting w którym wyłonimy zwyciężczynie, a także pierwszy twór pojawi się jak znajdziemy tą odpowiedzią życzymy powodzenia i zachęcamy na przyjście – wysłały buziaczka i tak skończyły się wiadomości , i puścili One Direction, nie lubię ich są jacyś dziwni. Nagle zadzwonił mój telefon
- Hallo- powiedziałam do aparatu
- no hej, zapisać cie na ten casting, do Little Mix to twoja szansa- dzwoniła Av, chwilkę się się zastanowiłam i stwierdziłam że nie mam talentu,
- sorry ale nie, zresztą nawet nie mam dobrej barwy głosu i fałszuje – skończyłam moją wypowiedź
- będziesz zła? No pamiętasz jak razem śpiewałyśmy no to ja to nagrałam i wysłałam dziewczyną bardzo się im to spodobało i kazały ci przyjść- to mnie już ten casting nie ominie
- dobra zgłoszę się tam- powiedziałam 
- świetnie będę jutro rano- i się rozłączyła, ja to mam szczęście, A tak troszkę o rodzinie, mój tata zginął  w katastrofie lotniczej w 2001, tej w Nowy Jorku , po tym mama się  załamała i obwiniała mnie za jego śmierć, i oddała mnie do domu dziecka. Potem zaadoptowała mnie ciocia Laura, a jak dorosłam wyprowadziłam się od niej z Bradford do Londynu i zaczęłam pracować. Muszę przygotować jakąś piosenkę, ale nie mam pojęcia jaką, chyba że zaśpiewam coś Av, tak to będzie najlepsze wyjście. Mamy godzinę 16, czas szykować się do pracy, poszłam do sypialni, wyciągałam czarną sukienkę z kołnierzykiem i białą kokardą poszłam do łazienki, szybki prysznic makijaż, i wyszłam. Ubrałam płaszczyk i buty, zgasiłam świstała w pokoju i zamknęłam drzwi, wychodząc z klatki i kierując się do restauracji. Gdy do niej doszłam weszłam tylnymi drzwiami.
- cześć, już jestem- przywitałam się z kucharkami.
- o już jesteś, dzisiaj jest wielki ruch wiec masz dużo pracy, pamiętaj dbaj o wygląd, jako kelnerka reprezentujesz naszą restauracje- powiedziała kierowniczka, podając mi tacę z zamówieniem do stolika numer 8, poprawiłam sukienkę i ruszyłam. Podchodziłam coraz bliżej i zauważyłam szóstkę chłopców, jeden w podeszłym wieku, a reszta tacy w moim wieku. Podałam im zamówienia, przyglądając im się uważnie, to One Direction i ich manager.
- proszę i życzę smacznego- uśmiechałam się do gości jak to miałam w zwyczaju- panowie zamawiając deser?- zapytałam, gdyż musiałam, tak mnie nauczono, praca w tej restauracji  dużo mnie nauczyła. Za co bardzo jej dziękuję.
-  tak, zamówimy, ciepłe lody w polewie z karmelem, razy sześć, tak chłopcy?- zapytał ich manager, na ton jego głosu, przechodziły mnie ciarki, chyba ze strachu
- tak- chłopcy przytaknęli, zapisałam to w notatniku, wracając do kuchni i dając im karteczkę z zamówieniem.  Cały czas chodziłam do gości zanosząc zamówienia i znów do kuchni, kilka razy odwiedziłam ten stolik gdzie siedziało One Direction.

                                                                    Harry

Poszliśmy z naszym managerem do restauracji. Zaprosił nas z jakiegoś powodu, zaczęliśmy zamawiać to na co mamy ochotę, pierwsze danie przyniosła nam dziewczyna o pięknych wiśniowych farbowanych włosach, nie mogłem oderwać od niej wzroku, jakoś nie za bardzo zwracała uwagę na to kim jesteśmy, nie dziwie się jej, jest do tego przyzwyczajona tyle sław tu przychodzi.
- proszę i życzę smacznego- uśmiechnęła się, podając nam nasze zamówienia- panowie zamawiając deser?- zapytała, Paul od razu odpowiedział, my tylko przytaknęliśmy, widać było że ta dziewczyna bała się Paula, jego barwy głosu, aż miała gęsią skórkę i piękną sukienkę. Odeszła, śledziłem ją workiem aż weszła na zaplecze
- Styles, nie patrz tak na nią, widać że nie jest łatwa szybko jej nie zdobędziesz- powiedział Paul
- nie bądź taki do przodu bo ci z tyłu zabraknie, - powiedziałem z chytrym uśmiechem,zabierając się za naszą kolacje 
-Harry weź się w końcu ustatkuj, znajdź jakąś fajna dziewczynę i z nią bądź a nie co miesiąc nowa i zawsze twierdzisz ze to ta jedyna- stwierdził Liam- a nawet nie wiesz jak ma na imię
- dowiem się i na pewno się ustatkuje, ale ona wygląda na inną pewną siebie, wiedząca co chce, ale tez miłą, zabawną i wrażliwą osobą, i jest tyko 10-15 centymetrów nisza – mówiłem jedząc. Dziewczyna ta wróciła po 20 minutach z naszym deserem
- jak masz na imię ślicznotko ?- złapałem ją za dłoń, taka delikatna i malutka 
jakoś mam, a co cie to obchodzi?- powiedziała z arogancją odchodząc od stolika
- hahahahahahha- zaczął śmiać się Niall
- z czego się śmiejesz?- zapytałem 
-tego że ma na fartuszku, przewiązanym przez pas, plakietkę z swoim imieniem- nie zauważyłem ze ma fartuszek
-przeczytałeś, mów jak ma na imię?- Niall, zrobił  minę jakby się zastanawiał
- Charlotte – powiedział
- stary życie mi ratujesz, Charlotte, ładnie, Paul zamówisz drinki?- zapytałem pewien że ona przyjdzie. Paul prysnął palcami i zjawiła się kelnerka ale to nie była ta
- poprosimy sześć słabych drinków- powiedział, po chwili dostaliśmy drinki od innej kelnerki
- przepraszam a gdzie jest Charlotte?- zapytałem zdenerwowany
- dzisiaj Charlotte, nie ma zmiany- zakończyła wypowiedz szybko odchodząc, dziewczyna na fartuszku miała napisane Jade. W restauracji siedzieliśmy do 22, i więcej nie zobaczyłem tej tajemniczej dziewczyn                                                                                JADE
Jak najbardziej starałam się omijać ich stolik, po skończonej pracy, razem z dziewczynami gadałyśmy na zapleczu
- o kurde przez przypadek wzięłam fartuch Charlott- powiedziałam do dziewczyn.
- a wiesz ze ten jeden chłopak w lokach co siedział przy ósmym stoliku oiebie pytał, tylko że myślał ze masz na imię Charlotte, powiedziałam ze ona dzisiaj nie pracuje- zaczęłyśmy się śmiać 
- Jade, ja przez przypadek wzięłam twój fartuch, przepraszam- powiedziała Agnieszka
- nic się nie stało, a ten chłopak w lokach z 8, pytał jak mam na imię, nie odpowiedziałam mu, znam takich jak on, myśli ze jestem dziewczyna na jedna noc- skończyłam mowę
 -Słyszałyście o Little Mix, idę na casting- powiedziała Monika
- to masz konkurencje, bo też tam idę- ja i Monika nie lubimy się, była zdziwiona
- nie masz po co i tak to wygram-  zaśmiała się wychodząc z restauracji
- żebyś się nie zdziwiła- powiedziałam wychodząc. W końcu w domu, jest 23,  szybki prysznic i do spania. Obudziło mnie dzwonienie do drzwi, za cholerę nie chciało mi się wstawać, przecież to nic ważnego, ale ten ktoś się cały czas dobijał, poszłam otworzyć

- no nareszcie, ileż można czekać? Lepiej zacznijmy ćwiczyć i musimy wybrać piosenkę- to była Av, ta dziewczyna kiedyś mnie zabije
---------------------------------------------------------------------------------------
No witam na nowym blogu, blog ten jest stworzony dla moich czytelników. Miłego czytania moi mili.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz