Musiałam usiąść obok Harry'go, nie mam nic do niego, nawet sympatyczny chłopak. Gadaliśmy gdy przerwał mi Niall.
- ej, Jade a tu umiesz gotować?- głupie pytanie, dużo z gotowania nauczyła mnie ciocia
- tak,a co masz jakieś wątpliwości? - byłam ciekawa jego reakcji
-tak, a umiała byś ugotować nachos ?- to tak łatwa potrawa że z zamkniętymi oczami ją zrobię
- to każdy umie ugotować- stwierdziłam i spojrzałam na Harry'go który zaczął się śmiać
-no nie wszyscy, prawda Perrie?- zapytał śmiejąc się
-wcale nie, tylko mi się przypaliły- powiedziała zabijając wzrokiem Stylesa
-taa spaliły się tak że można nimi dziury kopać- zaczęłam się śmiać
- ale poważnie? Perrie? spaliłaś nachos?- opanowałam się
- no bo ci przyszli i o nich zapomniałam, to miał być prezent dla Niall - pamiętam jak byłam mała, mieszkałam u cioci i gotowałyśmy.
- dobra koniec tematu bo się pozabijacie- powiedział Liam. Rozmawialiśmy w najlepsze.
-ej, macie coś mocniejszego?- zapytał Louis
- chyba mamy szampana- powiedziała Jesy
- znam fajny przepis na taką jedną nie typowy deser ale potrzebuję szampana, mogę zrobić?- kiedyś ciocia nauczyła mnie zrobić deser z szampanem i granatem.
- z chęcią tego spróbujemy- powiedział Harry, na co Niall mu przytaknął. Wzięłam butelkę i zniknęłam w kuchni, szukałam galaretki znalazła z dziesięć smaków.
- jaki smak galaretki lubicie?- zapytałam wchodząc do salonu
- malina- krzyknęła Pezz
- truskawka- krzyknęło chyba z siedem osób
- no to będzie truskawkowa- i wróciłam do kuchni, rozpuściłam galaretkę, wlewając do niej szampana i szybko mieszając, wzięłam kieliszki wysokie wlałam trochę galaretki, poczekałam aż zastygnie potem poukładałam granat i znów zalałam galaretką, czynność tą powtarzałam aż zapełniłam kieliszki a było ich dziewięć w kuchni siedziałam z dobre pół godziny. Wzięłam tacę, postawiłam nasz deser i zaniosłam do salonu.
- jak ty to zrobiłaś?- zapytała mnie Li
- normalnie, to mój sekret- zaśmiałam się- smakuje wam?- zapytałam po chwili
- czy smakuje? - zapytali wszyscy razem
- to jest wspaniałe - powiedział Liam
- nie ziemskie- dopowiedział Louis
- nauczysz nas tego kiedyś?- Jesy, zapytała już za wszystkich
- kiedyś nauczę, ale nie wiem kiedy- zaśmiałam się
- jak chcesz to możesz nawet teraz- Niall był gotowy na naukę gotowanie
- kiedyś, znaczy nigdy- i nagle wszyscy mordowali mnie wzrokiem
- dobra nauczę was, ale nie teraz- powiedziałam, zerknęłam na Zayna który jadł to bardzo wolno
- nie smakuje ci?- zapytałam z przejęciem, wszyscy to wychwalają a on nawet słowa nie powiedział
- słucham? Nie to jest świetne, ale gdzieś już to kiedyś jadłem jako dziecko, ale bez alkoholu- powiedział, i przytulił mocniej Perrie
- skąd jesteś?- zapytałam
- z Bradford- nagle mnie oświeciło, moja ciocia mieszkała obok jakiegoś domu gdzie mieszkał mały chłopiec
- mieszkałeś na Saint Paul's Road?- ciekawe czy mnie pamięta
- tak, obok mnie mieszkała pani Laura- uśmiechnął się na samą myśl
- a ta pani miała dzieci?- jaki on nie kumaty, pamiętam jak mnie odprowadzał do szkoły, a jak się udało to przyprowadzał mnie z szkoły, zawsze dobrze się dogadywaliśmy.
- nie, ale miała siostrzenicę, Jade- jego uśmiech się powiększał
- i ty mnie nie pamiętasz, obrażasz mnie w tym momencie - był bardzo zdziwiony
- gwiazdeczka?- zapytał z nadzieją , ja za to wybuchłam śmiechem
- ty to jeszcze pamiętasz?- mówiłam śmiejąc się i się do niego przytulając
- to wy się znacie?- powiedzieli wszyscy
- no tak, przez jedenaście lat byliśmy sąsiadami i najlepszymi przyjaciółmi- powiedział
- a jak się zerwał wasz kontakt? - zapytała zazdrosna Perrie
- Perrie nie bądź zazdrosna bo nie masz o co, i nie pamiętam, jak to było?- zwróciłam się do chłopaka
- wyjechałem na casting, a ty w tym czasie się wyprowadziłaś i zmieniłaś numer - powiedział
- ale pomiędzy wami jest rok różnicy, to Zayn miał siedemnaście lat a ty szesnaście więc, jak wy to zrobiliście, bo to nie możliwe aby no wiecie jako szesnastolatka wyprowadziła się- powiedziała zaskoczona Leigh-Anne, reszta przytaknęła
- no bo Zayn wyjechał do X-Factor, i do gwiazdki nie wracał, ja w tym czasie wyjechałam zobaczyć mieszkanie w Londynie, tutaj miałam kuzynkę u której musiałam zamieszkać bo ciocia miała remont i tak się stało że ja przyjechałam tylko po rzeczy i zamieszkałam w Londynie byłam już pełnoletnia- powiedziałam wszystko jasno wyjaśniając. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i świetnie bawiliśmy, aż nagle wybiła północ
- no chłopaki zmywamy się, jutro nagrywamy ,,Story Of My Life" więc trzeba się zbierać- powiedział Liam
- ale po nocy wracać będziecie? Może zostaniecie, mamy jeszcze jeden wolny pokój, ale dwu osobowe łóżko, więc nie wiem czy się pomieścicie- powiedziała Jesy
- ale ja mogę spać z Zaynem- zaśmiała się Pezz
- ale wtedy czwórka z nich nie ma gdzie spać- zauważyłam
- ale będzie trochę ciasno, to może trójka z nas spała by w jednym łóżku a jeden na kanapie?- zaproponował Liam
- a może, ja będę spała z Jade, a dwójka z was pójdzie do mojego pokoju?- zapytałam Leigh
-no dobra- chłopcy zgodzili się
- to Jade, idę po piżamę, kosmetyki i ubrania na jutro- mówiła kierując się do góry, zostałam sama z Harry'm, który siedział w telefonie, ja także weszłam, sprawdzałam twittera obserwuję mnie już ponad 50.000 tysięcy osób.Uśmiechnęłam się sama do siebie, i zerknęłam na Hazze, po chwili dostałam powiadomienie o nowym tweecie. ,, Słodko wyglądasz uśmiechając się go telefonu'' napisał to Harry.
- poważnie?- zapytałam
- ale co?- zaśmiał się udając że nie wie o co chodzi. Wzięłam poduszkę z kanapy rzucając w niego, dostał prosto w twarz.
- hahahahaha- zaczęłam się śmiać i po chwili oberwałam z poduszki, i zaczęła się wojna. Ja rzucałam w niego a on we mnie.
- ej koniec bo mi dom zdemolujecie - krzyknęła zdenerwowana Leigh
- to on zaczął- powiedziałam pokazując na lokowanego
- wcale nie- zaprzeczył
- tak- nie odpuszczałam
-nie- on także nie odpuszczał
- koniec- krzyknęła - Jade do pokoju, Harry to samo, marsz- poszliśmy równym krokiem, co chwilę się popychając. Pokój gościnny był na przeciwko mojego, poszłam wziąć szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i położyłam się spać, po chwili ktoś położył się obok. Zamknęłam oczy myśląc że to Li, po chwili usłyszałam chrapanie, zapaliłam lampkę nocną i zobaczyłam kto leży obok.
- aaaaaaaaaa- krzyknęłam przerażona
- aaaaaaaaa- ten ktoś który leżał obok mnie także zaczął krzyczeć
- Harry?- zapytałam po chwili
- Jade?- również zapytał
- co ty tu robisz, chyba pomyliłeś pokoje, wiesz gościnny jest na przeciwko - powiedziałam już spokojniejszym głosem, Harry wyszedł przepraszając z pomyłkę. Zamknęłam za nim drzwi, kładąc się do łóżka, po chwili usłyszałam pukanie poszłam otworzyć
- drzwi zamknęli, mogę spać u ciebie?- zapytał
- no dobra, ale spróbuj czegoś a śpisz za drzwiami - zagroziłam mu i weszliśmy do pokoju, położyliśmy się.
- dobranoc- szepnął
- dobranoc- odpowiedziałam szeptem
---------------------------------------------------------------------
No hej, jak wam minęła środa? Bo mi wspaniale, postaram dodać przed świętami dwa rozdziały i świąteczny imagines.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz