sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 3

Oglądałyśmy cały czas zdjęcia, opowiadałyśmy o dobie, ale przerwał nam mój telefon, poszłam odebrać
- Hallo- powiedziałam roześmiana
- Dzień dobry, panienko Thirlwall, podpisałem już wypowiedzenie, jest pani od nas wolna. Życzę miłej kariery- dzwonił mój szef, w jego tonie głosu, było słychać smutek, odkąd zaczęłam prace w restauracji zaczęło przybywać klientów
- kto dzwonił siostro?- zapytała Li
- siostro?- byłam zdziwiona, znamy się kilka godzin a mówimy do siebie jakbyśmy znały się od urodzenia
- no tak, teraz należysz do nas, do naszej rodziny, jesteśmy dla siebie jak siostry- mówiła Perrie- a kiedy poznamy twoich rodziców?- i to pytanie najbardziej mnie zabolało
- ja ich nie mam- wyszeptałam, dziewczyny podeszły do mnie mocno przytulając- tata zginął w katastrofie lotniczej w 2001, mama się załamała i oddała mnie do domu dziecka, potem zaadoptowała mnie ciocia - mówiłam przez łzy
- ale teraz masz nas, wiesz mamy wspólny dom dla zespołu a skoro do niego należysz do może się wprowadzisz do nas? Będzie fajnie, każda z nas ma swój pokój, łazienkę i garderobę- to był nawet fajny pomysł, ale co ja zrobię z tym mieszkaniem
- pomysł fajny a co z tym mieszkankiem?- powiedziałam wstając i podchodząc do ściany z zdjęciami
,- wynajmiemy albo sprzedamy-  albo zostawimy na czarną godzinę
- oki, to kiedy mogę się wprowadzić?- zapytałam z entuzjazmem
- jak chcesz to nawet teraz, to co zaczynamy pakowanie?- pierw z piwnicy przyniosłyśmy kartony i zaatakowałyśmy sypialnie i garderobę
- masz dużo fajnych ubrać, twój styl jest dziewczęcy a zarazem taki seksowny, jak ty to robisz?- mówiła Pezz, wkładając moje ubrania do kartonów
- nie wiem, widzę jakieś ubranie i już wiem co do niego dopasuje - gdy skończyłyśmy pakować jeden pokój, reszta poszła bardzo szybko i tak coś po 23 wraz z pomocą taksi dojechałyśmy do domu, do naszego domu. Zaniosłyśmy kartony do mojego pokoju, o dziwo nie różnił się za bardzo  on tamtego mieszkanka, pokój miał beżowo- białe ściany i jasne meble, łazienka taka sama tylko inaczej umeblowana a garderoba dwa razy większa, od poprzedniej, zaczęłam rozpakowywać, kiedyś mnie nauczono, że lepiej wszystko zrobić szybko niż przekładać to na później, po rozpakowaniu się wzięłam szybki prysznic i poszłam spać. Rano obudziły mnie czyjeś śmiechy i skakanie po łóżku
- pora już wstawać mamy godzinę 7 rano, a na 9 musimy być w studiu gdzie wystąpimy w tv więc się kochanie pospiesz- mówiła Li
- jeszcze pięć minut mamo Li- prosiłam ale to nie pomogło bo zdjęto ze mnie kołdrę- no już nie śpię, - mówiłam chichocząc
- Perrie robi śniadanie, Jesy siedzi w łazience, a ja gadam z tobą- gadałyśmy z dobre pięć minut, aż zawołała nas Pezz. Jedyna Jes, była ubrana, a ja, Perrie i Leigh byłyśmy w piżamach, czas przy śniadaniu minął szybko i musiałyśmy się ubrać, nie wiedziałam co założyć, więc wybrałam co w moim stylu. Zeszłam na dół, gdzir razem Jesy, musiałyśmy czekać na resztę
- kto urządzał ten dom?- zapytałam po chwili
- nie wiem, kupiłyśmy go po wygraniu, po tym jak odwiedzimy te program, dostaniemy od menadżerki tekst naszego pierwszego singla, a potem teksty całej płyty- gadałyśmy, o wszystkim, aż w końcu zawyły się nasze spóźnialskie
-----------------------------------------------------------------------------
a tak prezentuje sie rozdział 3. Jest 02:14 w nocy a ja wam rozdziały pisze, miłej niedzieli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz