Harry
Wysłałem kuriera z bukietem kwiatów dla Jade, zostawiłem tam także karteczkę, a sam schowałem się w ogrodzie u dziewczyny, po chwili usłyszałem jak drzwi tarasowe otwierają się i wchodzi Jade. Nikogo nie wiedziała, podszedłem po cichu i zakryłem jej oczy, przestraszyła się
- Zayn- nie odpowiedziałem- Louis?- nic- Harry?- powoli zdjąłem ręce z jej oczu, powoli się odwróciła i jej mina zrzedniała
- czego tu chcesz?- zapytała ostro
- chciałem przeprosić, naprawdę nie chciałem tego powiedzieć, - powiedziałem bardzo szybko
- - wiesz mówiłeś chyba prawdę, więc ja też nie powinnam się od razu obrażać- powiedziała, kamień spadł mi z serca, chyba mi wybaczyła, chyba.
- to co przyjaciele?- zapytałem z nutką nadziei
- przyjaciele- powiedziała przytulając mnie
- wchodzimy?- zapytałem, Jade chytrze się uśmiechnęła i po pchnęła mnie, wpadłem do basenu a ona wybuchła śmiechem, chlapnąłem na nią wodą już nie była taka radosna.
- hahahahahahhahahha- zaczęła się śmiać, byłem zdezorientowany
- z czego się śmiejesz?- zapytałem
- słodko wyglądasz w prostych loczkach - no tak, zamoczyłem głowę i moje loki są mokre i proste
- daj rękę pomogę ci wyjść- powiedziała śmiejąc się, złapałem ją za dłoń i mocno pociągnąłem do siebie, Jade wleciała mi w ramiona, mocno ja złapałem
- Harry ja nie umiem pływać- krzyknęła, a basen był dosyć głęboki, mocno owinęła ręce wokół mojej szyi a nogi wokół moich bioder, ona się bała i to cholernie
- ej, wszystko dobrze, trzymam cię i nie puszczę- mówiłem spokojnie, szedłem powoli do drabinki, gdy doszedłem posadziłem Jade na drabince, była cała roztrzęsiona i drżała. Wspiąłem się na kafelki otaczające basen, usiadłem obok niej i mocno ją objąłem- chodź wejdziemy do środka- powiedziałem szeptem, pomogłem jej wstać i zaprowadziłem do środka. Weszliśmy do jej pokoju, podeszła do garderoby po ubrania.
- proszę, dresy i koszulka, i dziękuje za no wiesz pomoc - strasznie się jąkała
- nie ma sprawy i dzięki- powiedziałem i skierowałem się do pokoju gościnnego do łazienki, szybki prysznic i ubrałem się w ubrania Jade, pachniały tak słodko jak ona.
Jade
Byłam cholernie roztrzęsiona, nie umiem pływać kiedyś mnie uczono ale i tak zawsze się topiłam. Dzięki Harry'mu jeszcze żyję, dałam mu koszulkę mojego taty, zawsze traktowałam ją jako piżamę i dałam mu moje dużo za duże dresy. Poszłam wsiąść szybki prysznic, gdy wyszłam z łazienki znalazłam tylko białą karteczkę od Harry'go. ,, poszedłem do domu, jutro ciężki dzień śpij dobrze Hazz'' jakie to słodkie, położyłam się do łóżka i zasnęłam bez problemu.
-------------------------------------------------------------------
Taki krótki mi wyszedł, ale w następnym wydarzy się trochę więcej, chcesz wiedzie jak? Czekaj na następny rozdział
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz