Harry
Zbliżał się zachód słońca, grill już dawno wygasł, jak się okazało mamy tylko osiem leżaków, ale niektóre były takie duże że spokojnie zmieściło by się tam trzy osoby, akurat ja i Jade mamy taki leżak, Jade, El i Jasy poszły zrobić herbatę. Ciągle nie mogę uwierzyć że Jade się zgodziła,.Wszyscy byliśmy opatuleni kocami.
- proszę- z zamyślenia wyrwała mnie Jade, podając mi kubek z parującą cieczą
- dziękuje,- odkryłem koc, dziewczyna usiadła obok mnie, siedzieliśmy gadając, słońce chowało się na horyzoncie, spojrzałem w lewo na plażę, zobaczyłem wręcz czarne szybko zbliżające się chmury, po chwili wszyscy tam patrzeli
- może przeniesiemy się do środka?- powiedziała przerażona Leigh
- bardzo chętnie- odpowiedziała Jade, odkrywając się i wstając, poczuliśmy bardzo silny powiew wiatru, szybko z chowaliśmy leżaki, piłki i inne rzeczy które znajdowały się, na tarasie albo plaży, weszliśmy do środka, obeszliśmy cały dom sprawdzając czy mamy wszystko zamknięte, o dziwo w każdej sypialni były otwarte okna i drzwi balkonowe, pozamykaliśmy wszystko, zakluczyliśmy drzwi i usiedliśmy w salonie, usłyszeliśmy telefon, poszedłem odebrać
- Hallo?- zapytałem osoby po drugiej tronie
- Domek numer 26?- zapytał męski głos
- tak- odpowiedziałem
- jak pewnie państwo zauważyli, zbiera się na burzę, radzimy szczelinie wszystko pozamykać, w kominku można rozpalić ogień, gdyż dla bezpieczeństwa wyłączamy prąd, w kuchni powinny być świeczki, a w jednej z komód gry planszowe,za pół godziny wyłączamy prąd, życzę miłego wieczoru, do widzenia- no widać że wszytko jest dopięte na ostatni guzik, odłożyłem telefon
- mamy pół godziny i wyłączają prąd, mamy rozpalić w kominku, w kuchni mamy świeczki, gdzieś w komodach są gry - powiedziałem
- skoro wyłączają prąd, to może będziemy spali tutaj? Weźmiemy poduszki, kołdry, koce - zaproponowała Jasy, no pomysł dobry
- no okey, tylko jak na podłodze? Bo kanap się rozłożyć nie da- dopowiedział Kevin
- ile mamy kołder?- zapytała Julia
- w każdym pokoju jedna i jedna zapasowa, czyli łącznie z trzydzieści ich jest- odpowiedziała Leigh
- no to 15 rozłoży się na podłodze a resztą się przykryjemy, problem rozwiązany- powiedziała Jula
- okey, to tak musimy się podzielić zadaniami, jest nas łącznie dwunastu, podzielmy się na czteroosobową grupę- powiedział Zayn, to nie był głupi pomysł
- a co na przykład mamy zrobić w tej grupie?- Niall, ostatnio do wszystkiego się czepia
- dobra zrobimy tak, jedna grupa przygotowuje salon, druga coś do jedzenia, trzecia gry i rozpala ognisko i idzie jeszcze raz zobaczyć czy wszystko jest pozamykane- odpowiedziała Leigh
- dobra to dzielimy, Zayn, Kevin,Niall i Tom kominek, sprawdzacie dom i gry, Louis, Julia,Eleanor i Jesy robicie salon, Harry, Leigh, Perrie i ja gotujemy i bierzemy świeczki- powiedziała Jade, szybko się zebraliśmy, w kuchni znaleźliśmy świeczki wyłożyliśmy je na blat i zostawiliśmy
- dobra, mamy dwadzieścia minut, Perrie zagotuj wodę do dwóch termosów, dobra my zrobimy kanapki...- chciałem kontynuować ale mi przerwali
- mmm.... Harry ale kanapki można zrobić obie nawet jeśli nie ma prądu - odezwała się Jade, no dobra miała rację,jej oczy tak ładnie świeciły przy ostatnich promieniach słońcach
- to co sugerujesz?- zapytałem
- zupa pomidorowa z fasolą, a kanapki każdy będzie sam mógł sobie zrobić,- odpowiedziała, szybko robiliśmy zupę. Właśnie zapalaliśmy w salonie ostatnie świeczki i bum nie ma prądu i tak było dosyć jasno, Jade chwilę temu poszła do sypialni po książki, jeszcze nie wróciła, zaczynałem się martwić.Julia również tam poszła, po czegoś zapomniała, po chwili oby dwie zeszły na dół, usiedliśmy na kanapach.
- to co robimy?- zapytała Jade
-a co powiecie na grę w chowanego? Każdy z nas dostanie latarkę, dom mamy wielki- zaproponowała Perrie, no nie wiem, takie to trochę dziwne
- nie jesteśmy za starzy? - głos zabrał Louis
- nie, my nie. nie wiem jak ty?- odgryzła się Eleanor
- dobra, wszyscy się zgadzają?- zapytała Pezz, przytaknęliśmy- więc zasady są takie, jedna osoba szuka, reszta się chowa, każdy nawet szukająca dostaje latarkę, musimy uważać aby ten ktoś nas nie znalazł, jak nas znajdzie, to wracamy wszyscy do salonu i gramy od początku, można zmieniać kryjówkę, ja to wymyśliłem wiec ja szukam, liczę do 50 i szukam- zakończyła, wzięliśmy latarki-okey, strat- Perrie obróciła się do ściany, i zaczęła liczyć, a my rozbiegliśmy się po całym domu.
------------------------------------------------------------------
Mamy nowy rozdział, teraz ja lecę na film, taki jakiś krótki, nie moja wina, czasu nie mam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz