Harry
Powoli otworzyłem oczy, obok mnie leżała tylko Perrie, powoli wstałem nie budząc śpiącej dziewczyny, ruszyłem do kuchni. Zastałem tam Jade i Zayna, pijących kawę , oparłem się o ramę drzwi, patrząc jak się bawią, odchrząknąłem ich oczy padły na mnie, Zayn wyszedł z kuchni
- a ty co taki w nie sosie? - Jade podeszła do mnie, przytulając się, byłem w szoku, odwzajemniłem uścisk, poczułem jej delikatny zapach, dosłownie jak lawenda, ubóstwiam ten zapach, tą piękną chwilę przerwał nam telefon Jade, poszła go odebrać
- Hallo- powiedziała- tak, ale skąd masz mój numer? - zdenerwowała się- nie, nie spotkamy się, po tym co mi zrobiłaś, wynoś się raz na zawsze z mojego życia, do widzenia - krzyknęła do telefonu wybuchając płaczem, usiadła nna podłodze kolana podkuliła o głowy opierając ją o nie, płacząc. Ukucnąłem przed nią, podniosła głowę, wziąłem ją w ramiona, owinęła ręce wokół mojej szyi, posadziłem ją na swoich nogach opierając się o wyspę, cicho szlochała, plamiąc mi koszulkę swoim makijażem, nie przeszkadzało mi to. Po chwili uspokoiła się, podniosła głowę z mojego ramienia
-przepraszam poplamiłam ci koszulkę- powiedziała szeptem
- nic się nie stało, to tylko koszulka,- szybko powiedziałem, uśmiechnęła się
- przepraszam, no wiesz za ten wybuch- powiedziała
- nic się nie stało, a jeśli mogę spytać, kto dzwonił?- spuściła głowę, dziwnie się czułem gdyż, albo mi się zdawało albo wbiła wzrok w swoje jeansy, albo w moje krocze
- moja matka- wyszeptała cichutko a i tak to usłyszałam - ona...ona oddała mnie do domu dziecka,cały czas obwiniając o śmierć taty- przytuliłem ją, ale ta nie odwzajemniła uścisku- przepraszam, lepiej będzie jak pójdę- wstała, a ja razem z nią, podeszliśmy do drzwi, ubrała buty i płaszczyk, ja również się ubrałem -dlaczego się ubierasz?- zapytała
- bo idę z tobą, myślałaś że w takim stanie wypuszczę cię samą?- zaśmiała się, wyszliśmy. Całą drogę milczeliśmy, dobrze ją rozumiałem, , teraz wiem dlaczego mieszkała z Ciotką w Bradford, ale jestem ciekawy skąd pochodzi
- Jade, że tak spytam, skąd pochodzisz? - zapytałem niepewnie
- z South Shields, wiem tam też urodziła się Perrie- powiedziała na jednym wydechu, po chwili dotarliśmy do jej domu- wejdziesz do środka, trzeba zmyć Ci ten makijaż z koszulki, bo tego nie wypierzesz - zaśmiała się otwierając drzwi, rozebraliśmy się i weszliśmy do salonu, gdzie siedziała zdenerwowana Leigh-Anne
- Jade, gdzieś ty była, wiesz jak się martwiłyśmy z Jesy? Gdzie byłaś?- dopiero po chwili zauważyła mnie- cześć
- już się tłumaczę, no bo wieczorem wyszłam na spacer spotkałam Harry'go, potem przyszłam po ubrania a nikogo tu nie było więc, szybko się spakowałam i poszłam na noc do Harry'go i chłopaków, byli tam też Perrie i Zayn, więc gadaliśmy i śmialiśmy się- powiedziała i pociągnęła mnie za rękę do swojego pokoju, zamknęła drzwi - no daj tą koszulkę- powiedziała
- ale ja mam tylko koszulkę- jej chichot wypełnił pokój
- wstydzisz się?- zapytała ze śmiechem
- nie- zdjąłem koszulkę, jej źrenice powiększyły się na widok mojej klatki, ale najbardziej jej uwagę przykuł motyl, podeszła bliżej nie odrywając wzroku od tatuażu - podoba ci się?- zapytałem
- co, ten motyl, nie, patrzę jak z swojego ciała zrobiłeś brudnopis- wzięła koszulkę, zanosząc ją do łazienki. Zerknąłem na swoje ręce i tors. poważnie dużo tego, po chwili usłyszałem kroki, Jade wróciła do pokoju.
Jade
Gdy weszłam do łazienki w odbiciu lustra widziałam jak Harry przygląda się własnemu ciału. Widać że ćwiczy, jest bardzo umięśniony, ale nie podoba mi się ilość tatuaży, szybko wrzuciłam koszulkę do pralki nastawiając ją, wróciłam do niego
- czekaj jeszcze chwilkę dam ci jakąś bluzkę- powiedziałam kierując się do garderoby, a Harry tuż za mną, przeszukałam całą szafę i znalazłam jedynie koszulę w ciemno-niebieską kratę- będzie pasować?- zapytałam, chłopak przymierzył ją i była na niego odrobinę za duża
- jest świetna- powiedział, Harry gapił się na moje nogi, podążyłam za jego wzrokiem na łydkę, na której miałam wielką bliznę- co ci się stało?- zapytał z lekkim szokiem
- wypadek- powiedziałam ledwie słyszalnie, ale wiedziałam że Harry idealnie zrozumiał to co powiedziałam, podszedł bliżej, klękając
- gdzieś wiedziałem podobną bliznę ale nie wiem gdzie-nie miałam pojęcia o co mu chodzi- masz może tatuaż na karku?- zamurowało mnie
- t...tak mam, ale skąd wiesz?- zapytałam zdziwiona
- mówiłaś że oddali cię do domu dziecka, gdzie znajdował się tan dom?- muszę sobie przypomnieć, pamiętam że długo jechaliśmy i że mama cały czas rozmawiała przez telefon
- H..Holmes Chapel -powiedziałam niepewnie
- teraz pamiętam, gdy miałaś 14 lat przyjechałaś odebrać jakieś papiery ze szkoły i wpadłem na ciebie, miałaś spodenki, a włosy przy upadku odsłoniły twój tatuaż, nawrzeszczałaś na mnie, że mógłbym uważać jak chodzę i zniknęłaś w sekretariacie- skończył, a mi wszystko się przypomniało pamiętam to, leżałam na ziemi, było widać i bliznę i tatuaż
- pamiętam, miałaś krótkie loczki- zaśmiałam się na samo wspomnienie , usłyszałam pukanie do drzwi, poszłam otworzyć
- Jade, nie chcę ci przerywać, ale zbliża się już 16 i wiesz trzeba się szykować- powiedziała Jesy
- spoko- zamknęłam drzwi, wracając do Harry'go który szukał czegoś w mojej szafie
- musi być bardzo, elegancko czy tak sobie?- zapytał
- nie wiem, zależy co proponujesz?- zapałam podchodząc do niego
------------------------------------------------------------------------------
Cholerna szkoła, tylko czas zabiera i teraz miałam wystawiane oceny i mi laptopa na tydzień zabrali, z tego ze mamy dzisiaj urodzimy Zayna, chce życzyć mu wszystkiego dobrego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz