- dzień dobry Jade, wszyscy są w pokoju?- zapytała Anastazja, kobieta pracuje w recepcji często nas odwiedza, wiec zaczęliśmy mówić sobie po imieniu
- tak, właśnie szykujemy się do wyjścia, proszę wejść- powiedziałam wpuszczając ja do środka- ej chodźcie wszyscy- powiedziałam, zjawili się w salonie
- wiec, mam dla was propozycję, w naszym ośrodku, wybudowaliśmy kilka miesięcy temu domki na plaży, teren jest prywatny, łącznie z plażą, spotkacie tam jedynie tylko innych gości hotelu i domków. Domek który wam chcę zaproponować, jest piętnastoosobowy , mamy tam pięć łazienek i piętnaście sypialni, dwuosobowych, kuchnia, salon, taras. Co wy na to abyście się tam wprowadzili, wraz ze swymi przyjaciółmi z innego pokoju? Oczywiście, z tą samą cenę, co hotel- pomysł był by dobry
- możemy chwilkę porozmawiać?- zapytał Zayn, podeszliśmy do siebie
- pomysł fajny, będziemy mieli więcej prywatności, ja jest za- odezwałam się Perrie
- ja też- odpowiedziałam - kto che kładzie ręce na środek- dopowiedziałam , wszyscy oprócz Nialla położyli dłonie- Niall, zdecyduj się- powiedziałam, położył rękę
- bardzo chętnie, przyjmiemy tą propozycje, kiedy możemy się przenieść?- zapytałam, podchodząc do niej
- najlepiej było by teraz, macie dwie godziny, domek numer 26, znajduje się najbliżej plaży - powiedziała i opuściła pokój
- to idziemy się spakować- stwierdziła Eleanor, ruszyliśmy do sypialni, zapomniałam że przybyło mi trochę ubrań, po naszym wypadzie na zakupy, jakoś pomieściłam wszystko w swoich torbach i ruszyłam do salonu, jako pierwsza się spakowałam, poczekałam pięć minut i każdy po kolei wchodził z walizkami, upewniliśmy się że nic nie zostawiliśmy opuściliśmy pokój. Nie powiem, domek był bardzo daleko, a jedynym sposobem aby tam się przedostać, były rowery, taki trochę dziwny sposób poruszania się, ale daliśmy rade, w rowerze zmieszczą się dwie osoby wraz z walizkami, a rowerem kierował przewodnik, zajęliśmy nasze miejsca, jechałam z Louisem.
- ale wolno lecą te dni- powiedział
- lepiej dla nas, jak myślisz co wydarzy się w tym miesiącu?- byłam ciekawa, znaczy wiem że on nie wiem, ale może da jakiś fajny pomysł na urozmaicenie czasu wolnego
- nie mam pojęcia co się wydarzy ale jedno wiem, to będzie najwalniejszy miesiąc- powiedział- nie powiesz nikomu? A szczególnie tej osobie?- zaciekawiły mnie jego pytania
- nie, nie powiem, możesz mi zaufać- powiedziałam chwytając jego dłoń
- mam zamiar oświadczyć się Eleanor- wyszeptał ledwo słyszalnie, ale dokładnie go zrozumiałam
- Louis to świetnie- powiedziałam przytulając go
- wiem ale, boję się że ona się nie zgodzi, że mi odmówi- jego głos się łamał
- ej spokojnie, na pewno się zgodzi wystarczy na nią spojrzeć, jak jest w tobie zadłużona, skoczyła by za tobą w ogień- powiedziałam- nie masz się o co martwić, a gdzie i kiedy chcesz się jej oświadczyć?- zapytałam po chwili
- nie wiem, ale pierw muszę was się pozbyć, chcę żeby to było takie zaskakujące, spacerujemy sobie spokojnie, zaprowadzam ją w piękne miejsce i się jej oświadczam, nie chcę aby było widowisko, chcę mieć ja tylko dla siebie w tym jednym momencie, chcę abyśmy byli tylko my- powiedział oparłam głowę o jego ramię, resztę drogi przebyliśmy w ciszy. Dom był olbrzymi, był trzy piętrowy, weszliśmy do środka, bardzo nowocześnie i wygodnie, wybraliśmy sobie sypialnie, ja i Harry wybraliśmy tą z balkonem na trzecim piętrze, nie wiem czemu tak wysoko ale mi się podobało, rozpakowaliśmy się szybko. Wszyscy zrobiliśmy zebranie w salonie planując cały dzisiejszy dzień
- okey, mamy godzinę 14, co powiecie na to abyśmy poszli na plażę, mamy tu kilka leżaków, piłki do siatkówki i piłki nożnej, grilla i kilka innych rzeczy.- powiedział Tom
- a może pójdziemy na plażę, potem ktoś z nas pójdzie zrobić obiad, zjemy wrócimy na plażę a wieczorem zrobimy grilla- zaproponował Kevin
- jasne, tylko mały problem, Jesy i ja rozmawiałyśmy z Anastazją przed przeniesieniem, mówiła że ten tydzień będą burze wieczorami, a także już o 20 zaczyna robić się zimno, - powiedziała Leigh
- no to teraz zrobimy obiad, pójdziemy na plażę, potem zrobimy grilla i posiedzimy sobie z kocami i herbatą na tarasie obserwując zachód słońca jak zrobi się naprawdę zimno przeniesiemy się do domu- nasz problem rozwiązał Harry
- no dobra, a kto robi obiad?- zapytałam
- zróbmy według grafiku w domu, - powiedziała Perrie i wyciągając telefon- Jade twoja kolej, a chłopaki kto z was robi obiad?- chłopaki spojrzeli na siebie
- kolej Zayna- powiedzieli
- ale ja nie umiem gotować- zaprotestował
- dobra sama zrobię obiad, co powiecie na sałatkę cezara?- widząc miny chłopców którzy nie byli zadowoleni z mojego pomysłu, zaczęli protestować - dość, będzie lepiej jak sama zorbie obiad, mam na sobie bikini, więc nie będę musiała się przebierać, więc wy idziecie się przygotować, ja szybko zrobię obiad i koniec kropka,- podniosłam głos, ruszyłam do kuchni, znalazłam wszystkie składniki, szybko wszystko pokroiłam, smażyłam, nałożyłam wszystko na talerze do szklanek nalałam soku i wszystko było gotowe.
- obiad gotowy- krzyknęłam, usłyszałam jak zbiegają po schodach, przypominało to trochę wygłodniałe stado lwów które wyczuły zwierzynę, weszłam do kuchni zajmując miejsce. Po sekundzie wbiegli do kuchni, zajmując miejsca przy stole, chłopcy mieli spodenki, dziewczyny, luźne bluzki z wyciętymi pachami i spodenki, ja miałam na sobie białą bluzkę na ramiączkach, różową spódniczkę i moje kochane gladiatorki.
Jedliśmy rozmawiając.
- Jade, na prawdę dobrze gotujesz- pochwalił mnie Niall, a po chwili na jego tworzy pojawił się grymas, i przeniósł swój wzrok na Harry'go który chyba go kopnął, zaśmiałam się
- dziękuję- odpowiedziałam, skończyliśmy, wszystko włożyliśmy do zmywarki i ruszyliśmy na plażę, rozłożyliśmy koce obok siebie,ściągnęłam tylko koszulkę, rozsmarowałam na ramionach krem z filtrem.
- Jade- moja uwaga skupiła się na chłopaku w lokach- posmarujesz mi plecy, kremem proszę- powiedział błagalnym tonem
- spoko- usiadłam na swoich łydkach, Harry usiadł przede mną, nałożyłam na dłonie trochę kremu ogrzewając go w dłoniach, powoli rozsmarowywałam krem na plecach chłopaka, na mój dotyk na jego skórze pojawiła się gęsia skorka, zaśmiałam się, przemieściłam się na jego ramiona, wcierałam krem na dłoniach w jego skórę przy okazji masując ją.- skończone- powiedziałam
- dziękuję idziemy się przejść?- zaproponował, przejść się z Harry'm, kusząca propozycja
- bardzo chętnie- powiedziałam, wstał, po czym wyciągnął w moją stronę swoje ręce, chętnie przyjęłam pomoc, podniósł mnie bez wysiłku, szliśmy brzegiem, co chwila nasze stopy zalewała przyjemna zimna woda.
- jutro w hotelu jest kolejna zabawa idziemy?- zapytał po chwili
- a reszta?- zapytałam
- nie wiem, ale jak na razie mam zamiar iść z moją dziewczyną- powiedział dość poważnie, ale i tak wzięłam to za żart
- dobra, niech ci będzie- zaśmiał się i pocałował mnie w czoło. Spacerowaliśmy rozmawiając i śmiejąc się, postanowiliśmy wrócić, wracaliśmy ale usłyszeliśmy krzyki.
- Harry, Harry, to ty - powiedziała jakaś dziewczyna, rzucając się chłopakowi na szyję, coś ukuło mnie w serce, zazdrość, nie na pewno nie,nie był zadowolony jej widokiem.
- cześć Megan- powiedział oschle bez uczuć, dziewczyna spojrzała na niego smutno, potem przeniosła wzrok na mnie
- cześć, jestem Meg była dziewczyna Harry'go- powiedziała wyciągając dłoń w moją stronę, uścisnęłam ją
- Jade, aktualna dziewczyna Harry'go- specjalnie podkreśliłam słowo dziewczyna, aby zrozumiała że nie ma co się starać, chodź nie byliśmy parą, to coś kazało mi o niego walczyć, jej mina zmieniła się, z smutnej na wściekłą, uśmiechnęłam się
- sorry, ale musimy wracać- powiedział Harry, splatając nasze palce, dziewczyna pokiwała głową i odeszła. Nasze pale wciąż były złączone, nawet nie miałam zamiaru tego zmienić
- poważnie?- zapytał po chwili, spojrzała na niego pytająco- no powiedziałaś jej że jesteś moja dziewczyną- wyjaśnił, a moje poliki nabrały bardziej różowy kolor- uważam że to było słodkie- stanął przede mną, górował wzrostem, podniósł dwoma palcami moją brodę tak abym spojrzała w jego zielone błyszczące oczy, które wpatrzone były w moja osobę, powoli się nachylił wiedziałam co chce zrobić, stanęłam na palcach, Harry delikatnie musnął moje usta, na co ja odpowiedziałam pogłębiając pocałunek, ten pocałunek nie był taki jak tam te, teraz oboje tego chcieliśmy, wplotłam palce w jego loki i delikatnie je pociągnęłam, spodobało mu się to, gardłowo jękną, ta chwila mogła trwać wieczne, ale nam ją przerwano, ktoś ochlapał nas wodą, oderwaliśmy się od siebie ze śmiechem gdy zobaczyliśmy naszych sprawców, to Louis i Perrie.
- Louis palancie i tak się zemszczę- krzyknął Harry, po sekundzie jego wzrok padł na mnie- to...czy ty....znaczy Jade.... no..... zostaniesz..- biedaczek nie mógł ułożyć poprawnie zdania, musnęłam jego usta
- tak Harry z przyjemnością zostanę twoją dziewczyną- uśmiechnęłam się, gdy potarł swoim nosem o mój
-------------------------------------------------------------------------------------------
No siema, jak wam leci czas? Mi tak trochę dziwnie, przez to że moja mama zabiera mi laptopa, dziś wysprzątałam cały pokój, ale go odzyskałam i napisałam w pół godziny rozdział. Podoba wam się, bo mi nie za bardzo, ale go dodałam. Miłego dnia/wieczoru, nie mam pojęcia, zegar mi znikł z ekranu laptopa więc nie wiem która jest godzina.
- ale wolno lecą te dni- powiedział
- lepiej dla nas, jak myślisz co wydarzy się w tym miesiącu?- byłam ciekawa, znaczy wiem że on nie wiem, ale może da jakiś fajny pomysł na urozmaicenie czasu wolnego
- nie mam pojęcia co się wydarzy ale jedno wiem, to będzie najwalniejszy miesiąc- powiedział- nie powiesz nikomu? A szczególnie tej osobie?- zaciekawiły mnie jego pytania
- nie, nie powiem, możesz mi zaufać- powiedziałam chwytając jego dłoń
- mam zamiar oświadczyć się Eleanor- wyszeptał ledwo słyszalnie, ale dokładnie go zrozumiałam
- Louis to świetnie- powiedziałam przytulając go
- wiem ale, boję się że ona się nie zgodzi, że mi odmówi- jego głos się łamał
- ej spokojnie, na pewno się zgodzi wystarczy na nią spojrzeć, jak jest w tobie zadłużona, skoczyła by za tobą w ogień- powiedziałam- nie masz się o co martwić, a gdzie i kiedy chcesz się jej oświadczyć?- zapytałam po chwili
- nie wiem, ale pierw muszę was się pozbyć, chcę żeby to było takie zaskakujące, spacerujemy sobie spokojnie, zaprowadzam ją w piękne miejsce i się jej oświadczam, nie chcę aby było widowisko, chcę mieć ja tylko dla siebie w tym jednym momencie, chcę abyśmy byli tylko my- powiedział oparłam głowę o jego ramię, resztę drogi przebyliśmy w ciszy. Dom był olbrzymi, był trzy piętrowy, weszliśmy do środka, bardzo nowocześnie i wygodnie, wybraliśmy sobie sypialnie, ja i Harry wybraliśmy tą z balkonem na trzecim piętrze, nie wiem czemu tak wysoko ale mi się podobało, rozpakowaliśmy się szybko. Wszyscy zrobiliśmy zebranie w salonie planując cały dzisiejszy dzień
- okey, mamy godzinę 14, co powiecie na to abyśmy poszli na plażę, mamy tu kilka leżaków, piłki do siatkówki i piłki nożnej, grilla i kilka innych rzeczy.- powiedział Tom
- a może pójdziemy na plażę, potem ktoś z nas pójdzie zrobić obiad, zjemy wrócimy na plażę a wieczorem zrobimy grilla- zaproponował Kevin
- jasne, tylko mały problem, Jesy i ja rozmawiałyśmy z Anastazją przed przeniesieniem, mówiła że ten tydzień będą burze wieczorami, a także już o 20 zaczyna robić się zimno, - powiedziała Leigh
- no to teraz zrobimy obiad, pójdziemy na plażę, potem zrobimy grilla i posiedzimy sobie z kocami i herbatą na tarasie obserwując zachód słońca jak zrobi się naprawdę zimno przeniesiemy się do domu- nasz problem rozwiązał Harry
- no dobra, a kto robi obiad?- zapytałam
- zróbmy według grafiku w domu, - powiedziała Perrie i wyciągając telefon- Jade twoja kolej, a chłopaki kto z was robi obiad?- chłopaki spojrzeli na siebie
- kolej Zayna- powiedzieli
- ale ja nie umiem gotować- zaprotestował
- dobra sama zrobię obiad, co powiecie na sałatkę cezara?- widząc miny chłopców którzy nie byli zadowoleni z mojego pomysłu, zaczęli protestować - dość, będzie lepiej jak sama zorbie obiad, mam na sobie bikini, więc nie będę musiała się przebierać, więc wy idziecie się przygotować, ja szybko zrobię obiad i koniec kropka,- podniosłam głos, ruszyłam do kuchni, znalazłam wszystkie składniki, szybko wszystko pokroiłam, smażyłam, nałożyłam wszystko na talerze do szklanek nalałam soku i wszystko było gotowe.
- obiad gotowy- krzyknęłam, usłyszałam jak zbiegają po schodach, przypominało to trochę wygłodniałe stado lwów które wyczuły zwierzynę, weszłam do kuchni zajmując miejsce. Po sekundzie wbiegli do kuchni, zajmując miejsca przy stole, chłopcy mieli spodenki, dziewczyny, luźne bluzki z wyciętymi pachami i spodenki, ja miałam na sobie białą bluzkę na ramiączkach, różową spódniczkę i moje kochane gladiatorki.
Jedliśmy rozmawiając.
- Jade, na prawdę dobrze gotujesz- pochwalił mnie Niall, a po chwili na jego tworzy pojawił się grymas, i przeniósł swój wzrok na Harry'go który chyba go kopnął, zaśmiałam się
- dziękuję- odpowiedziałam, skończyliśmy, wszystko włożyliśmy do zmywarki i ruszyliśmy na plażę, rozłożyliśmy koce obok siebie,ściągnęłam tylko koszulkę, rozsmarowałam na ramionach krem z filtrem.
- Jade- moja uwaga skupiła się na chłopaku w lokach- posmarujesz mi plecy, kremem proszę- powiedział błagalnym tonem
- spoko- usiadłam na swoich łydkach, Harry usiadł przede mną, nałożyłam na dłonie trochę kremu ogrzewając go w dłoniach, powoli rozsmarowywałam krem na plecach chłopaka, na mój dotyk na jego skórze pojawiła się gęsia skorka, zaśmiałam się, przemieściłam się na jego ramiona, wcierałam krem na dłoniach w jego skórę przy okazji masując ją.- skończone- powiedziałam
- dziękuję idziemy się przejść?- zaproponował, przejść się z Harry'm, kusząca propozycja
- bardzo chętnie- powiedziałam, wstał, po czym wyciągnął w moją stronę swoje ręce, chętnie przyjęłam pomoc, podniósł mnie bez wysiłku, szliśmy brzegiem, co chwila nasze stopy zalewała przyjemna zimna woda.
- jutro w hotelu jest kolejna zabawa idziemy?- zapytał po chwili
- a reszta?- zapytałam
- nie wiem, ale jak na razie mam zamiar iść z moją dziewczyną- powiedział dość poważnie, ale i tak wzięłam to za żart
- dobra, niech ci będzie- zaśmiał się i pocałował mnie w czoło. Spacerowaliśmy rozmawiając i śmiejąc się, postanowiliśmy wrócić, wracaliśmy ale usłyszeliśmy krzyki.
- Harry, Harry, to ty - powiedziała jakaś dziewczyna, rzucając się chłopakowi na szyję, coś ukuło mnie w serce, zazdrość, nie na pewno nie,nie był zadowolony jej widokiem.
- cześć Megan- powiedział oschle bez uczuć, dziewczyna spojrzała na niego smutno, potem przeniosła wzrok na mnie
- cześć, jestem Meg była dziewczyna Harry'go- powiedziała wyciągając dłoń w moją stronę, uścisnęłam ją
- Jade, aktualna dziewczyna Harry'go- specjalnie podkreśliłam słowo dziewczyna, aby zrozumiała że nie ma co się starać, chodź nie byliśmy parą, to coś kazało mi o niego walczyć, jej mina zmieniła się, z smutnej na wściekłą, uśmiechnęłam się
- sorry, ale musimy wracać- powiedział Harry, splatając nasze palce, dziewczyna pokiwała głową i odeszła. Nasze pale wciąż były złączone, nawet nie miałam zamiaru tego zmienić
- poważnie?- zapytał po chwili, spojrzała na niego pytająco- no powiedziałaś jej że jesteś moja dziewczyną- wyjaśnił, a moje poliki nabrały bardziej różowy kolor- uważam że to było słodkie- stanął przede mną, górował wzrostem, podniósł dwoma palcami moją brodę tak abym spojrzała w jego zielone błyszczące oczy, które wpatrzone były w moja osobę, powoli się nachylił wiedziałam co chce zrobić, stanęłam na palcach, Harry delikatnie musnął moje usta, na co ja odpowiedziałam pogłębiając pocałunek, ten pocałunek nie był taki jak tam te, teraz oboje tego chcieliśmy, wplotłam palce w jego loki i delikatnie je pociągnęłam, spodobało mu się to, gardłowo jękną, ta chwila mogła trwać wieczne, ale nam ją przerwano, ktoś ochlapał nas wodą, oderwaliśmy się od siebie ze śmiechem gdy zobaczyliśmy naszych sprawców, to Louis i Perrie.
- Louis palancie i tak się zemszczę- krzyknął Harry, po sekundzie jego wzrok padł na mnie- to...czy ty....znaczy Jade.... no..... zostaniesz..- biedaczek nie mógł ułożyć poprawnie zdania, musnęłam jego usta
- tak Harry z przyjemnością zostanę twoją dziewczyną- uśmiechnęłam się, gdy potarł swoim nosem o mój
-------------------------------------------------------------------------------------------
No siema, jak wam leci czas? Mi tak trochę dziwnie, przez to że moja mama zabiera mi laptopa, dziś wysprzątałam cały pokój, ale go odzyskałam i napisałam w pół godziny rozdział. Podoba wam się, bo mi nie za bardzo, ale go dodałam. Miłego dnia/wieczoru, nie mam pojęcia, zegar mi znikł z ekranu laptopa więc nie wiem która jest godzina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz