niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 21

Dni mijały strasznie szybko, miałyśmy sesję, wywiady, wstawałyśmy o 8 rano a wracałyśmy o  21, ale jutro to się zmieni, jutro jedziemy na Karaiby, jak się okazało, listopad jest tam najgorętszym miesiącem, co nie powiem ucieszyło mnie. Dziś, mamy luźniejszy dzień, rano miałyśmy sesję i wróciłyśmy do domu. Razem z dziewczynami, sprawdzamy walizki, i jak trzeba to dopakowujemy, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Harry zaprosił mnie do kina, na jakiś film, nie pamiętam na jaki ale na jakiś na pewno. Wpakowałam do torby podróżnej kilka książek, portfel, i kilka innych rzeczy. Z dziewczynami odpisywałyśmy na Twitterze fanom oddzielnie i razem, gdyż stworzyłyśmy wspólne konto, dziewczyny i chłopacy pytali nas dosłownie o wszystko. O 17 przyszedł Harry, poszliśmy na film ,, Daddy Day Care''. Po skończonym seansie wybraliśmy się na spacer.
- jak myślisz, jak minie nam ten miesiąc?- zapytał gdy szliśmy przez park
- nie wiem, mam nadzieje że jak najlepiej, chociaż wszytko może się zmienić- powiedziałam 
- ja wiem że zrobię jedną rzecz, ale nie zdradzę ci jaką- zaśmiałam się- nie próbuj tych swoich sztuczek nic ci nie powiem- powiedział ostrzegawczo 
- no dobra- zrezygnowana odpowiedziałam.

                                                                            Harry

Chodziliśmy po parku rozmawiając, lubię spędzać czas z Jade. Odprowadziłem ją do domu, jak już chyba w zwyczaju dostałem buziaka w policzek, a bardziej w dołeczek, Jade zawsze tam całuje, tam gdzie pojawiają się dołeczki. Wróciłem do domu, w korytarzu stały walizki Zayna, Nialla i Louisa, na śmierć zapomniałem nie jestem spakowany, szybko pobiegałem do pokoju, wyciągnęłam z szafy walizkę, jedna mi starczy, otworzyłem szafę, mamy godzinę 20, na spokojnie się pakowałem, wziąłem trzy pary kąpielówek, kila par spodenek i jeansów, koszulki, koszule i wiele innych. Pakowanie skończyłem o 3 w nocy, położyłem się do łóżka.
- Styles, czas wstawać, za trzy godziny mamy samolot- powiedział Louis
- jeszcze pięć minut- wymamrotałem
- nie ma pięć minut, co najmniej o 13.30 musimy pojechać po dziewczyny, zajmiemy się pewnie z dwa busy, jak nie trzy liczmy walizki dziewczyn, i musimy przedostać się na lotnisko, Harry nie mamy czasu  na pięć minut, masz zaledwie dwadzieścia-pięć minut, na prysznic, zniesienie walizki na dół, więc się rusz, albo prysznic będziesz miał w łóżku - powiedział i wyszedł z pokoju, wstałem z łóżka, zabrałem czyste ubrania i wszedłem do łazienki, szybki prysznic, wysuszyłem włosy, chodź nie mam tak w zwyczaju i zaniosłem walizkę na dół, razem z torbą. Zjadłem szybko kanapkę Nialla, i byłem gotowy do drogi, równo o 13.30 byliśmy pod domem, El, potem pojechaliśmy po Julię i pojechaliśmy po Jade. Podjechaliśmy pod dom LM, na zewnątrz stał bus, zapakowany walizkami, przed domem stała Jade z dwiema walizkami, wjechaliśmy na podjazd, wysiedliśmy.
- hej- powiedziała Jade
- siema, to która walizka jest twoja?- zapytał Louis
- wszystkie są moje- powiedziała, a Lou zrobił wielkie oczy, no tak, Louis wnosił do samochodu walizki Juli, El, Nialla, moją i swoją, i teraz musiał jeszcze  Jade- Louis wszystko gra?- powiedziała zmartwiona, przykładając zewnętrzną stronę dłoni do jego policzka
- tak wszystko w porządku, przypomnijcie mi że jak na następny raz, zaproponujecie mi wycieczkę, żebym się na nią nie zgodził bo mi kręgosłup wysiądzie- zaśmiał się
- spokojnie, są lekkie sama je w końcu znosiłam je na dół- zaśmiała się zabierając jedną walizkę, i prowadząc ją w stronę busa
- daj ja to wezmę- powiedziałem  wyrywając jej walizkę z ręki , westchnęła zrezygnowanie,
- dobra na pewno macie walizki, torby, telefony i inne?- zapytał nas Niall
- tak- powiedzieliśmy i nasz kierowca ruszył, siedziałem pomiędzy Jade i Eleanor, które ciągle gadały o butach, ubraniach, koncertach i o innych. Dziękowałem Bogu, za to że tak szybko dojechaliśmy na lotnisko, bo jeszcze minuta i nie wytrzymał był tego gadania, do którego również przyłączyła się Jula. Nasze walizki zostały zabrane, mieliśmy tylko torby.  Ruszyliśmy do odprawy, Leigh, Kevin i Jade poszli po kawę dla nas wszystkich, po chwili wrócili dając nam kawę. Mieliśmy jeszcze pół godziny do lotu, siedzieliśmy w samolocie, popijając kawę, dostałem miejsca obok  Jasy i Toma, Jade siedziała z Perrie i Zaynem, Leigh razem z Niallem i Julią, Kevin z Louisem i Eleanor.

                                                          Jade
Rano ubrałam się w przygotowane ubrania, zrobiłam delikatny wodo odporny  makijaż i zrobiłam z chustki opaskę na głowę, szybko zjadłam śniadanie, i przyjechali chłopacy, trochę pogadaliśmy i ruszyliśmy na lotnisko, zabrali bagaże i wsiedliśmy do samolotu.Siedziałam razem z Perrie i Zaynem, Zayn pisał SMS-y z Liamem, a ja i Perrie gadałyśmy jak nakręcone.
- ale jak to będzie wyglądało w hotelu?- zapytała nas Julia, która siedziała z tyłu, razem z Niallem i Li
- to będzie jeden wielki apartament z dwoma łazienkami salonem i czterema sypialniami, my tak mamy, wy pewnie osobne pokoje, nie wiem jak to planowaliście - odpowiedziała Pezz
- aha, Niall nie otwieraj żelek - powiedziała, a raczej podniosła głos na biednego głodnego blondyna
- no dobra- powiedział z grymasem na twarzy
- proszę o zapięcie pasów bezpieczeństwa za pięć minut startujemy- powiadomiła nas stewardessa, zapieliśmy pasy i po chwili samolot zaczął się rozpędzać i wzniósł się w powietrze. Po dwóch godzinach gadania, Perrie włączyła muzykę na swoim telefonie, a ja wybrałam książkę pod tytułem '' Mroczna Bohaterka''. Lot trwał sześć godzin, u nas już dawno było popołudnie u nich zaczynało się rano. Wysiedliśmy z  samolotu, odebraliśmy walizki i zamówiliśmy taksówkę. Hotel znajdował się praktycznie kilometr od plaży i oceanu, weszliśmy do recepcji
- dzień dobry w czym mogę pomóc?-zapytała nas kobieta po trzydziestce
- rezerwacja na nazwisko Nelson - powiedziała Jasy
- dobrze, pokój numer 125, ile państwa tam będzie, damy kluczę- powiedziała
- osiem osób - Jesy dostała klucze i ruszyliśmy do pokoju, weszliśmy, zajęliśmy byle jakie pokoje, każdy był taki sam, razem z Harry'm rozpakowaliśmy się, mieliśmy jedną szafę, ale daliśmy radę, po tam wszyscy razem z Lou, El, Niallem i Julią, siedzieliśmy w naszym mini salonie
- dobra mamy aktualnie godzinę 12.30, taki plan, dziś idziemy na basen hotelowy, i tam spędzimy dzień, a wieczorem co powiecie na piknik, na plaży?- zaproponowała Leigh
- no, to mamy pół godziny na wyszykowanie się i o 13 widzimy się w recepcji - rozeszliśmy się do pokoi, wybrałam bikini z flagą USA, zabrałam krem z filtrem i ręcznik, założyłam jeszcze moją bluzkę i zamieniłam jeansy na spodenki, założyłam  sandałki gladiatorki  i na nos założyłam moje okulary przeciw słoneczne, zeszłam do recepcji, gdzie stała Eleanor i Leigh
- ile już tu stoicie?- zapytałam
- jakieś trzy minuty, Lou i Zayn wrócili się po ręczniki, o idzie reszta razem z naszymi zapominalskimi - powiedziała Julia
- to co idziemy?- zapytał Harry
- jasne- powiedziałam i ruszyliśmy do wyjścia, Harry objął  mnie ramieniem na co się zaśmiałam. Chłopaki urządzali sobie wodne zapasy, a my się opalałyśmy, co podniosłam swoje ciało i przejechałam wzrokiem po otoczeniu większość par męskich oczu padały na mojej osobie, upiłam łyk mojego soku pomarańczowego i znów się położyłam. Po chwili przybiegli chłopcy, zajmując leżaki obok nas
- i jak?- zapytał mnie Harry, usiadłam
- nudy, ciągle czuję na sobie wzrok innych, zazwyczaj są to mężczyźni - powiedziałam, dopijając mój sok
- chcesz żeby się odczepili? - zapytał
- i to bardzo, mam dość że co chwilę przyłapuję kogoś na gapieniu się na mnie- spojrzałam na niego, słodko się uśmiechnął ukazując swoje dołeczki
- odegrajmy scenkę, pocałuj mnie, wyjdzie że jesteśmy razem i się odczepią- zamurowało mnie, a na moje policzki wkradł się bardzo delikatny rumieniec
- myślisz że to podziała?- zapytałam  po chwili
- miejmy nadzieje - zaśmiał się- to co robimy scenkę?- nie odpowiedziałam tylko musnęłam jego usta, cały czas smakują tak samo ja wtedy, Harry pogłębił pocałunek, powoli się od siebie odsunęliśmy, wróciłam na miejsce, słodko się uśmiechając, znów przejechałam wzrokiem po otoczeni nikt się  nie gapił, plan Hazzy podziałał. Poszliśmy na obiad, zamówiliśmy sałatkę karaibską i szklankę wody.
------------------------------------------------------------------------------------
Hahahahaha ciekawe czy w te dwa tygodnie skończę bloga, bo wygląda na to że jest to możliwe. Nie żartuję, mamy rozdział 21, teraz zacznie się coś dziać. Będą rozstania?Będą kłótnie?Nowa miłość? Co się wydarzy? Dowiecie sie czytając następne rozdziały mojego bloga,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz