Wstałam o 9, gdyż Harry miał byś o 10, ubrałam jasne jeansy i sweterek w kolorowe paski, zrobiłam delikatny makijaż i zeszłam na śniadanie. Stanęłam przed lustrem, patrząc czy dobrze wyglądam.
W kuchni stała Jesy, Leigh pojechała na zakupy bo w lodówce pustka, a Perrie śpi
- o której jedziesz?- zapytała po chwili
- o 10 ma być Harry- zerknęłam na zegar jest za dziesięć dziesiąta, skończyłam moje tosty i po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, pobiegłam otworzyć
- gotowa?- zapytał gdy otwierałam
- założę tylko buty i możemy jechać- szybko założyłam moje trampki, wzięłam kurtkę i wyszłam z domu
- tylko nie przeraź się ich, okey- a czego miała bym się bać
- obiecuje- powiedziałam, Harry otworzył mi drzwi od swojego samochodu, usiadłam na miejscu pasażera a zaraz obok mnie Harry i ruszyliśmy. Całą drogę milczeliśmy, chmury na niebie tylko czekały aż ktoś da im znać na spuszczenie wody, całe szczęście zabrałam ze sobą bluzę z kapturem. Podjechaliśmy pod jakiś stary stadion, a przed stadionem stała jakaś grupka chłopaków w naszym wieku. Wysiadłam z samochodu, Harry zabrał swoją torbę, podchodziliśmy coraz bliżej, byłam nieśmiała więc zachowałam się za plecami jak pięciolatka i chwyciłam się bluzy Harry'go
- spokojnie, nie musisz być nieśmiała - powiedział z uśmiechem na twarzy- cześć chłopaki- powiedział gdy byliśmy bardzo blisko chłopaków. jeszcze bardziej schowałam się za plecami Harry'go, było delikatnie mnie widać.
- Styles, a ta panienka z tyłu to kto?- zapytał jeden z nich
- to moja najlepsza przyjaciółka Jade- Harry objął mnie, tym samym bardziej wyciągając mnie za swoich pleców, słodko się uśmiechnęłam.- Jade to tą moi znajomi Zack, Tom, Kevin, Louis i David- mówił przedstawiając mnie każdemu z swoich znajomych
- miło mi poznać- powiedziałam mile znów się uśmiechając
- śmieszka z ciebie co? Bo tak się przy nas uśmiechasz- podejrzewam że powiedział to Kevin
- tak, to moja śmieszka- Harry podkreślił słowo MOJA, tak jakbym była jego własnością
- to idziemy grać- jakby na rozluźnienie sytuacji powiedział Zack
- tak, idziemy- powiedzieli wszyscy chórkiem, na co zachichotałam, Hazz odprowadził mnie na trybuny, a sam poszedł do szatni. Po chwili kopali radośnie piłkę a ja umierałam z nudów, siedziałam tam już półtora godziny, przeglądając internet i zdjęcia na telefonie
- cześć, co tu robisz sama?- zapytał mnie męski głos na co podskoczyłam ze strachu.- przestraszyłem cię, przepraszam nie chciałem, jestem Robert- przedstawił mi się chłopak o czarnych włosach i błękitnych oczach
- Jade- uścisnęłam jego rękę
-jestes dziewczyną jednego z nich?- zapytał po chwili
- nie, przyjaciółką tego w lokach- powiedziałam zerkając na boisko
- jestem tu stróżem, może przejdziemy się, bo chyba bardzo się nudzisz- zgodziłam się, chodziliśmy po trybunach
- opowiesz mi coś o tym miejscu?- zapytałam po chwili, stadion był dosyć duży
- mój brat grał tutaj mecze wraz ze swymi znajomymi, potem zrobił się z tego stadion narodowy, a teraz jest pusty gdyż wybudowali lepszy, a mnie zatrudnili jako stróża właśnie dla takich jak twoi znajomi- skończył swoją wypowiedź, zerknęłam na boisko chłopaki kierowali się do szatni a Robert odprowadził mnie na parkin- dasz mi swój numer telefonu?- zapytał, już miałam go zapisywać, ale przerwali mi chłopcy
- ile tym razem?- zapytał ostro Tom
- tyle co zawsze- odpowiedział, chłopcy zrzucili się i dali mu kasę- i wieczór z dziewczyną- momentalnie zbladłam, Harry chwycił moją dłoń i schował mnie za swoimi plecami, nie puszczając dłoni
- nawet o tym nie myśl- syknął Harry
- a wiesz, właśnie o tym myślę i to bardzo poważnie, ciekawe czy dała by mi dużo atrakcji - Harry chciał się na niego rzucić ale zatrzymałam go i się do niego przytuliłam, wiedziałam że coś z nim nie tak, był za miły i ten jego uśmieszek
- weź lepiej wydaj tą kasę na jakieś dziwki, ale zniknij nam z oczu- powiedział zdenerwowany Zack,
-a Jade i tak cię znajdę-krzyknął gdy odszedł kawałek.Razem z Harry'm szliśmy do samochodu, całą drogę Harry obejmował mnie jakby bał się że ten koleś mnie mu zabierze, otworzył mi drzwi zamykając je gdy usiadłam
- Jade, ja cię naprawdę przepraszam, mogłem cię tu nie zabierać, jak chcesz odwiozę cię do domu- mówił bardzo szybko, przytuliłam go był bardzo spięty dłońmi delikatnie gładziłam jego plecy, odwzajemnił uścisk
- spokojnie, nie odwoź mnie do domu obiecałam że spędzę z tobą i twoimi znajomymi dzień to go spędzę, a teraz jedź- powiedziałam normalnie siadając i zapinając pasy. Ruszyliśmy, po piętnastu minutach byliśmy w jakimś barze, usiadłam na brzegu, a chłopcy poszli zamówić coś do jedzenia, nie byłam głodna więc nic nie zamówiłam, chłopaki po chwili przyszli.
- Harry idę do toalety- szepnęłam na ucho a on tylko pikował głową, podeszłam do baru gdzie stała wysoka brunetka o różowych końcówkach włosów-przepraszam gdzie jest toaleta?- zapytałam
- pierwsze drzwi po lewej- odpowiedziała, nie spuszczając wzroku z stolika gdzie siedzieli chłopcy, podążyłam za jej wzrokiem który padał na Harry'go, zaśmiałam się pod nosem i poszłam do toalety. Gdy usiadłam przy stoliku, stał tam kubek herbaty
- zamówiłem dla ciebie, miętowa twoja ulubiona- powiedział Hazza
- dziękuję- odpowiedziałam, biorąc kubek w dłonie i opierając głowę o ramię Harry'go, chłopcy gadali. -idę do baru, chcecie coś?- zapytał Harry, wstając, pokiwaliśmy głowami i odszedł
- musisz być dla niego ważna i wyjątkowa - powiedział Tom
- dlaczego tak uważasz?- zapytałam
- Harry miał już dużo dziewczyn i przyjaciółek, ale jesteś jedyną którą Harry nam przedstawił i zabrał na mecz, zamówił dla ciebie herbatę i co chwila pyta się ciebie czy wszystko gra i czy się nie nudzisz- zakończył swoją wypowiedź Tom.
- znaczy Harry kiedyś przyprowadził tu dziewczynę, ale traktował ją jak powietrze- dopowiedział Kevin, po chwili przyszedł Harry, usiadł na chwilkę i nagle wybiła 21
- dobra chłopaki, ja i Jade się zbieramy, juto zaczynamy pracę i trzeba się przygotować- powiedział Harry, wyszliśmy na dwór a we mnie uderzyła fala zimna, a z samochodu nie wzięłam bluzy.
- zimno ci?- zapytał z troską
- troszeczkę - po sekundzie poczułam bluzę na moich ramionach- ale teraz tobie będzie zimno- zaśmiałam się oddając Harry'mu bluzę i szybko się do niego przytulając, objął mnie i tak szliśmy do auta. Podjechaliśmy pod dom, nigdzie nie paliło się światło, co mnie zmartwiło, a przed garażem nie stało auto Jesy
- wejść z tobą?- zapytał Harry
- jak chcesz- powiedziałam wyszliśmy z auta, otworzyłam drzwi, zapaliłam światło i w domu nikogo nie było, znalazłam karteczkę od Jesy ,, Wrócę jutro rano, nie martwcie się, Li poszła do Kevina, a Perrie do Zayna''
------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam rozdział w godzinę, to proszę nowy rozdział dla was

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz