poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 22

 Po skończonym obiedzie, poszliśmy na małe zwiedzanie okolicy. No tak, jesteśmy na Dominikanie, jednej z wysp Karaibskich, tak na prawdę same nie wiedziałyśmy którą wyspę wybrać, więc wzięłyśmy pierwszą lepszą.Do mojego plecaka zapakowałam, butelkę wody, portfel, telefon i kilka innych drobiazgów, na szyję zawiesiłam aparat fotograficzny i byłam gotowa do drogi.
- o Jade, dobrze że jesteś, możesz włożyć mi do plecaka , portfel, telefon i butelkę wody?- zapytał Harry, błagalnym głosem
- jasne- zdjęłam plecak i szybko włożyłam tam jego rzeczy- to co idziemy?- zeszliśmy do recepcji, każdy szedł gdzie chciał, Harry i ja, idziemy razem, postanowiliśmy że pierw pójdziemy zobaczyć zabytki, odwiedziliśmy stare Kościoły, zajrzeliśmy na targowisko, spodobał mi się naszyjnik w kształcie serca z bursztynu. Położyłam go sobie na wewnętrznej stronie  dłoni dokładnie go oglądając
- przepraszam, za ile jest ten naszyjnik?- zapytałam kobietę, ta na nas spojrzała i zatrzymała się na chwile przy Harry'm
- przepraszam, ale on nie jest na sprzedaż - powiedziała wracając wzrokiem na moją osobę,
- szkoda, jest bardzo piękny- powiedziałam odkładając go na miejsce i ruszając dalej, po chwili zorientowałam się że idę sama bez Hazzy, rozejrzałam się dookoła, nigdzie nie wiedziałam burzy loków, postanowiłam wrócić się, szłam tą samą drogą co przyszłam, nigdzie go nie spotkałam, nagle ktoś zakrył mi dłońmi oczy
- Harry, wiem że to ty?- zdjęłam jego dłonie z mojej twarzy i odwróciłam się, to nie był Harry, tylko.... Robert?Zrobiłam krok to tyłu
- mówiłem że cie znajdę, ale nie bój się, jesteś dziewczyną Stylesa, mam zasady nie odbijam dziewczyn- powiedział i szybko się oddalił , przez chwilę stałam tam przerażona, ale opamiętałam się i ruszyłam w stronę hotelu, w połowie drogi wpadłam na Leigh i Kevina. Od razu zobaczyli że coś jest nie tak
- Jade co się stało?- zapytała troskliwie
- on....on tu jest- wyszeptałam
- kto?- zapytał Kevin
- Robert, Pamiętasz mówiłam wam o nim, on tu jest i powiedział mi że ma zasady i nie odbija dziewczyn, nie wiem o co mu chodziło- uspokoiłam się trochę,
- a gdzie jest Harry?- nie wiedziałam jak odpowiedzieć
- byliśmy, na targu i tam był taki ładny naszyjnik, ale nie był na sprzedaż, więc poszłam dalej, po chwili zorientowałam się że go niema, i się wróciłam , wtedy spotkałam Roberta, , wtedy ja pobiegłam do hotelu i spotkałam was- powiedziałam, biorąc kolejny łyk wody

                                                                       Harry
Jade, podeszła do straganu z bursztynową biżuterią, wzięła jakiś naszyjnik,
- przepraszam, za ile jest ten naszyjnik?- zapytała, chciałem jej go kupić, więc, gdy  sprzedawczyni na mnie spojrzała, pokiwałem głową, dając jej znak aby jej go nie sprzedawała, zrozumiała mnie
- przepraszam, ale on nie jest na sprzedaż- powiedziała, Jade go odłożyła, potajemnie wyjąłem swój portfel i telefon z jej plecaka
- szkoda, jest bardzo piękny- jest tak piękny jak ty,odezwał się mój głos w głowie, który miał racje, Jadey poszła dalej, a ja zostałem
- za ile jest ten naszyjnik?- zapytałem
- za 50 funtów, przeliczając na waszą walutę- powiedziała , wyjąłem  z portfela pieniądze podając je sprzedawczyni , zapakowała mi naszyjnik w pudełko i podała mi je. Podziękowałem i odesłałem, chowałem portfel do kieszeni, ale ktoś na mnie wpadł , spojrzałem kto to, to był Robert
- o Styles, miło cie widzieć, Jade, naprawdę ładnie wygląda w tej bluzce i spodenkach- powiedział,
- co tu robisz?- zapytałem oschle
- ja jestem tylko przejazdem jadę do Brazylii, nie martw się nie zabiorę ci Jade, mam zasady, nie odbieram dziewczyn  innym facetom- powiedział, poklepał mnie po ramieniu i odszedł, byłem zszokowany, on myśli że ja i Jade jesteśmy razem, czyli ona jest bezpieczna, kamień spadł mi z serca. Wróciłem do hotelu, w kawiarni siedziała Perrie z Leigh
- cześć dziewczyny- powiedziałem dosiadając się
- siema, jak szukasz Jade, to śpi w pokoju, po tym co ja spotkało- powiedziała Li
- ale co ją spotkało?- zapytałem
- no spotkała Roberta- odpowiedziała Pezz
- co jej powiedział?- zdenerwowany zapytałem
- że nie odbija cudzych dziewczyn, wiesz może o co chodzi?- znów padło pytanie, nie wiedziałem co odpowiedzieć
- no bo jak byliśmy na basenie, ciągle wszyscy gapili się na Jade, no i zrobiliśmy scenkę, pocałowaliśmy się, żeby inni przestali się gapić, może z tond myśli że jesteśmy razem- skończyłem
- dobra, nie wnikamy, lepiej do niej idź - wstałem i ruszyłem w stronę windy , wszedłem do pokoju i ruszyłem do sypialni. Stanąłem w drzwiach, Jade spała na boku, głowa spokojnie spoczywała na poduszce, położyłem się obok niej, odgarnęłam niesforne kosmyki jej włosów z twarzy. Leżałem tak wpatrując się w śpiącego anioła, jedną rękę wyciągnęła bliżej mnie, spojrzałem na jej rękę, zobaczyłem białe blizny, było ich dużo, aż za dużo, jedna przecinała drugą, albo tworzyły jedną większą. Przejechałem palcami po jej ręce, przeszedł ją dreszcz. Ospale otworzyłam oczy
- jak się spało?- zapytałem szeptem
- dobrze, jak było mnie zgubić?- zapytała chichocząc
- nie zgubiłem cię, sama odeszłaś- powiedziałem oburzony
- no niech ci będzie, która jest godzina?- zapytała po chwili ciszy
- dochodzi 18, mamy jeszcze szanse, iść na piknik, chyba że wolisz zostać w pokoju?- Jade, bawiła się moimi loczkami, zaśmiała się gdy wzięłam jej dłoń w moją i splotłem nasze palce
- a my dzisiaj idziemy na ten piknik?- zapytała po chwili
- a wiesz że nie wiem- zaśmiała się, usłyszeliśmy pukanie do drzwi
- ja idę- powiedzieliśmy razem, wstaliśmy ściągając się do drzwi.Otworzyliśmy a w nich stała młoda blondynka, w firmowym uniformie
- witam państwa, przyszłam powiadomić że dzisiaj, przy basenie organizujemy zabawę, będą ludowe tańce, przewidujemy konkursy i wiele innych atrakcji, tylko kobiety obowiązkowo musza być w sukienkach albo spódniczkach , taka tradycja, zabawa zaczyna się o 20, przyjdą państwo ze swymi znajomymi?- zapytała
- nie wiemy, zadzwonimy do reszty, jak wszyscy się zgodzą to podejdziemy do recepcji, ale nas może pani już zapisać, prawda Harry?- zapytała mnie,
- tak może nas pani zapisać- powiedziałem, zapisała nas i poszła, zamknęliśmy drzwi, a Jade pociągnęła mnie za rękę
- pomożesz wybrać mi sukienkę?-  zapytała, wzięłam ją na ręce jak młodą pannę i zaniosłem do sypialni, cały czas się śmiała- czekaj Harry, musimy zadzwonić do reszty. ja do dziewczyn ty do chłopaków- powiedziała znikając w  salonie
                                                          Jade
- no- odpowiedziały wszystkie
- hej, wiedz idziecie dziś wieczorem na zabawę nad basenem, obowiązkowo musimy założyć sukienki lub spódniczki, będą konkursy i zabawy, piszecie się na to?- zapytałam
- ja, na pewno, Nialla się przekona- powiedziała Jula
- no my też idziemy- powiedziała reszta
- to świetnie, to chodźcie do pokoju, trzeba się wyszykować- powiedziałam i zakończyłam połączenie, wyjęłam  kilka sukienek, wybrałam biała sukienkę bez dekoltu za to wycięta na plecach, gladiatorki i bransoletkę , gdy wyszłam z łazienki, zobaczyłam Harry'go, trzymającego jakieś pudelku
- co tam masz?- zapytałam podchodząc bliżej, szybko schował to do kieszeni
- nic- spojrzał na mnie- pięknie wyglądasz- powiedział podchodząc bliżej, miał na sobie białą koszulkę i ciemne jeansy, potargałam jego włosy dłońmi
- no i jak je teraz ułożysz?- zapytałam ze śmiechem, pochylił głowę, włożył w nie dłonie chwilkę nimi tam pomachał i podniósł głowę i jego loki były takie jak zawsze. Podeszłam do toaletki, szukając odpowiedniego naszyjnika, nie mogłam żadnego znaleźć. Harry podszedł do mnie od tyłu.
- zamknij oczy- wyszeptał mi prosto do ucha, przeszedł mnie przyjemny dreszcz, zamknęłam oczy,  po chwili poczułam coś zimnego na szyi- nie otwieraj oczu- powiedział, - już możesz - otworzyłam oczy i spojrzałam na siebie w lustrze, zakryłam dłoniom usta, to był naszyjnik, ten który chciałam dziś kupić
- ale...ale skąd go masz?, Przecież on nie był na sprzedaż - powiedziałam po chwili
- wiem, trochę się musiałem pokłócić się o cenę ale dałem radę- odwróciłam się i go przytuliłam
- dziękuje- wyszeptałam mu na ucho i pocałowałam go w policzek- jest 19.50, czas iść, pociągnęłam go za rękę, w saloniku, czekała już Perrie, Leigh,Tom i Louis
- o Jezu jaki piękny,- podbiegła do mnie Li
- wiem i dziękuje -  odpowiedziałam i do oglądania mojego naszyjnika dołączyła się Perrie, po chwili gdy przyszła reszta dziewczyn, mój naszyjnik był  centrum uwagi. Zeszliśmy na dół, gdzie zgromadziło się dużo osób, poszliśmy w stronę basenu, kobiety w sukienkach, podszedł do nas kelner wręczając nam egzotyczne koktajle, jak na cały hotel, większość to byli mężczyźni których wzrok padał na mnie bądź na Perrie,Jasy, Leigh, Juli i El. Splotłam moje palce z palcami Harry'go, rzucił mi badawcze spojrzenie, stanęłam na palcach
- pamiętasz udajemy że jesteśmy razem, żeby się odczepili- pokiwał głową, z koktajlami poszliśmy do wolnego stolika.
- uwaga, uwaga. Teraz odbędzie się zabawa w rozpoznawanie bardzo egzotycznych owoców, każdy może się zgłosić, zapraszamy wszystkich chętnych na scenę- powiedziała brunetka, w restauracji mieliśmy kurs gdzie kosztowaliśmy wszystkich owoców świata
- ja idę, idziecie ze mną?- zapytałam
- ja mogę iść- powiedział Louis
- to chodź- pociągnęłam go za rękę i ruszyliśmy  na scenę
- mamy pierwszych chętnych, jak macie na imię- podstawiła mi mikrofon
- Jade- teraz podstawiła go Lou
- Louis- powiedział, spojrzeliśmy na nasz stolik
- więc, Jade i Louis, zawierzamy  wam oczy i nasi pomocnicy nakarmią was owocami, podniesiecie rękę jak będziecie wiedzieli jaki to owoc- zawiązali nam  oczy chustami i posadzili na krześle- a oto pierwszy owoc- włożyli na do ust, kawałem, nie za bardzo soczystego ale bardzo słodkiego owocu, podniosłam rękę
- no mów- powiedziała
-mango?- powiedziałam a raczej zapytałam
- tak, to mango- włożyli mi do ust, inny owoc, było to strasznie kwasie, już wiem, ręka poszła do góry
- granat, - powiedziałam z grymasem
- dobrze- znów włożyli mi jakiś owoc do buzi, nie maiłam  pojęcia co to jest- no mów Louis- Louis wiedział
- to jest Litchi- tego akurat chyba nie jadłam, włożyli nam do ust jeszcze jeden owoc, znam ten smak, ciocia Laura to często je
- awokado- znów odezwał się Lou
- mamy remis został nam jeszcze jeden owoc- znów włożyli mi coś do ust, wiedziałam od razu, podniosłam rękę
-tak, Jade- odezwała się kobieta
- opuncja figowa- odwiązano nam opaski,
- barwo Jade, zostałaś królowa smaku- zostałam ukoronowana wiankiem z kwiatów i razem  z Louisem zeszliśmy ze sceny do naszego stolika
- i co jakie owoce były najgorsze?- zapytał Niall, ja i Lou spojrzeliśmy na siebie
- granat- odpowiedzieliśmy razem, i zaczęliśmy się śmiać
----------------------------------------------------------------
Mamy nowy rozdział, jak wam mija czas? Bo mi się trochę nudzi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz