czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 17

                                                             Harry

Jedyne co pamiętam z wczorajszego wypadu do clubu, to mój taniec z Jade. A tak to mam pustkę w głowię, wie jeszcze że nocą mocną ją przytuliłem. Rano obudziła mnie Jade i to bardzo boleśnie, ale cóż poradzę, podała mi wodę i tabletkę, na prawdę pomogło, za tą opiekę pocałowałem ją w policzek.
- plany na dziś?- zapytałem
- uczenie się tekstów piosenek, i jak da radę to może spacer, a ty?- odpowiedziała
- sesja i wywiad, to o której idziemy na spacer?- zapytałem, tak miałem ochotę iść z nią
- mmmm... 19 i idziemy do Starbucka na kawę?- zaproponowała
- jasne...- chciałem mówić dalej ale przerwał mi mój telefon - przepraszam- powiedziałem i odebrałem
-Hallo- powiedziałem do aparatu
- Harry? To ja Kevin, razem z resztą paczki chcemy iść na mecz, co ty na to?- zapytał, do głowy wpadła mi myśl, że zabiorę Jade ze sobą
- jasne, a kiedy?- odpowiedziałem
- nie wiem teraz mamy 3 października, może 15 października?- zaproponował
- czekaj chwilę- oddaliłem trochę telefon- Jade planujesz coś może na 15 październik? - zapytałem dziewczynę
- mamy prawdopodobnie wolne, bo w listopadzie już muszę się pakować i przygotowywać do trasy, bo tak właśnie w połowie mamy wolne- skończyła
- Kevin jesteś tam? Przyjadę z znajomą- zerknąłem na Jade, która była ciekawa i zaskoczona odpowiedzią
- okey, to do 15 i wiesz tak jak kiedyś ten sam stadion i do baru- powiedział i rozłączył się
- Jade, miała byś ochotę wybrać się ze mną i z moimi znajomymi na jednodniowy wypad na mecz i do baru, 15 października, co ty na to?- zapytałem
- no niech ci będzie, wybiorę się tam z tobą, a teraz idziemy na śniadanie- powiedziała i wstała, podążyłem za nią, w kuchni stała tylko Jesy i Leigh
- siema,- powiedziałem
- kac zabójca?- zapytała Jesy
- nie, już nie- zaśmiałem się, zabrałem z talerza kanapkę i wziąłem kęsa,. Po śniadaniu wróciłem do domu, gdyż dziewczyny uczyły się tekstów piosenek. W domu byli wszyscy, no tak zaraz idziemy na sesję.
- nie Niall, musisz ustawić się bardziej w stronę drzwi, ale twarz mnie obróconą do aparatu- krzyczała na nas Kari, która dzisiaj miała z nami sesję
- no przecież jestem dobrze ustawiony- podniósł głos Niall
- no niech ci będzie, Harry staraj się być bardziej seksowny, Malik weź zrób ten swój słodki uśmieszek- krzyczała na nas przez ponad dwie godziny, aż w końcu udało jej się zrobić kilka normalnych zdjęć i mogliśmy jechać na wywiad, mamy aktualnie godzinę 14, pewnie do 16 będziemy na wywiadzie. Gdy jechaliśmy przez zatłoczony Londyn do stacji radiowej zadzwoniłem do Jade
- Hallo- powiedziała
- siema, i jak ci idzie uczenie się tekstów?- zapytałem, a uśmiech gdy usłyszałem jej głos wkradł się na usta
- nawet, fajnie pomijając fakt, że na pamięć znam już 10 utworów a zostało mi ich jeszcze 6, ale do 20 się wyrobie, podobno dziś otwierają Starbucks, w pobliżu parku, wybierzemy się tam dzisiaj?- zapytała
- jasne, czemu nie, to o 19, przyjdziesz po mnie, czy spotkamy się na miejscu?- nie wypuszczę jej samej o 19 do parku, z tego że mamy październik to o 18 zaczyna robić się szaro
- podejdę po ciebie, muszę kończyć, podjeżdżamy pod stację radiową- powiedziałem z niezadowoleniem bo chętnie jeszcze bym z nią porozmawiał
- spoko, będę was słuchała, pa- powiedziała i się rozłączyła. Dobra powiedziała że będzie was słuchać, tylko nie powiedz czegoś głupiego Styles
- powiedziałem sobie w myślach. Weszliśmy do środka gdzie czekał na nas Sam
- a oto przed państwem One Direction- powiedział
- dobrze to zaczynamy pamiętajcie, to wy zadajecie pytania chłopakom z 1D- po chwili usłyszeliśmy powiadomienie o pierwszym pytaniu
- Harry, pytanie do ciebie.  Co jest pomiędzy tobą a Jade Thirlwall?- gdy wypowiedział jej imię i nazwisko nie wiedziałem co odpowiedzieć
- jesteśmy dobrymi przyjaciółmi- pamiętaj ona to słucha- jest na prawdę sympatyczna i miła, jest świetną przyjaciółką- zakończyłem uznając zdanie za dobrą odpowiedź, co chwilkę słyszeliśmy powiadomienie o pytaniu, kilka padło do nas wszystkich potem po kilka do każdego z nas , wywiad skończył się o 17, trochę dłużej niż przypuszczałem, wróciliśmy z chłopakami do domu, przebrałem się z przepoconych ubrań, zjadłem kolację przygotowaną przez Louisa i powoli wyszyłem do Jade. Stanąłem przed dużymi drzwiami i zapukałem do nich, nikt mi nie otworzył więc sam wszedłem do środka.
                                                                   Jade
Uczyłam się piosenki, gdy usłyszałam gdy moje drzwi się otwierają, a w nich stał brunet z uśmiechem a temu uśmiechowi towarzyszyły dołeczki
- hej- powiedział
- hej, przepraszam totalnie zapomniałam o której masz przyjść, daj mi chwilkę przebiorę się z tej piżamy- tak, cały dzień siedziałam w piżamie. Ubrałam szybko sweterek z kotkiem i jeansy  , oczy musnęłam tuszem i kredką, na usta nałożyłam bezbarwny błyszczyk i byłam gotowa, wróciłam go Hazzy, który oglądał zdjęcia na ścianie
- na tych wszystkich zdjęciach jesteś ty z znajomymi?- podeszłam do niego
- tak, ja i moi znajomi, tak długo ich nie widziałam, ale dobra idziemy na spacer?- powiedziałam i pociągnęłam go za rękę, ubrałam buty i kurtkę.
- jak było w radiu? - zapytałam śmiejąc się bo słuchałam całą audycję
- no wiesz, pytania odpowiedzi i takie tam różne- powiedział a na jego policzki wkradł się delikatny rumieniec, zaśmiałam  się
- na prawdę chciałbyś iść na randkę do parku wodnego?- śmiałam się jak szalona
- no co, takie było pytanie to grzecznie na nie odpowiedziałem, a Niall wybrał by się do Disneylandu - powiedział oburzony, tym że się śmiałam- byłaś tam kiedyś?- zapytał po chwili
- niestety nie, ale bardzo bym chciała- powiedziałam, całą drogę gadaliśmy, gdy doszliśmy do Starbucksa akurat otwierali było tam też klika innych osób, gdy weszliśmy do środka uderzyło w nas ciepłe powietrze i aromat kawy
- dobry wieczór, co państwo zamawiają?- zapytała nas ekspedientka, nie odrywając wzroku od Harry'go
- poproszę Flavoured latte z syropem wiśniowym - powiedziałam
- espreeso - powiedział Harry, wyjmując portfel
- nawet o tym nie myśl, ja cię zaprosiłam ja stawiam- powiedziałam i podałam ekspedientce pieniądze
- a oto koszulki dla państwa, z okazji otwarcia- podała nam koszulki, i po chwili dostaliśmy nasze kawy. Chodziliśmy po parku, pijąc nasze kawy, rozmawiając i śmiejąc się. Gdy szliśmy jedną z alejek, zastaliśmy tam, grupkę chłopców, było ich trzech, przeszliśmy obok nich, ale usłyszeliśmy gwizd, nie obracaliśmy się
- ej, mała może wolała byś zabawniejsze towarzystwo?- krzyknął jeden z nich
- nie dziękuję, to towarzystwo co mam w zupełności mi odpowiada- odpowiedziałam i nie widocznie dla nich splotłam palce Harry'go z moimi
- no nie daj się prosić- powiedział inny, podbiegając i chwytając mnie za nadgarstek wolnej ręki
- sh... puszczaj, to boli- po sekundzie nie czułam już uścisku dłoni, bo nieznajomy leżał na ziemi, analizując wszystko Harry musiał go uderzyć 
- naucz zwracać się do kobiet, gnojku - powiedział, jego oczy nie były wesołe i zielone tylko czarne i groźne,przepełnione gniewem 
- dobra, przepraszamy, więcej się to nie powtórzy- powiedział inny, zabierając leżącego kolegę z ziemi, Harry wziął moją rękę i odszedł od nich, jego 
- przepraszam- wyszeptał, gdy staliśmy pod drzwiami mojego domu
- nie masz za co przepraszać, obroniłeś mnie, dziękuje- głowę miał spuszczoną chciałam go pocałować w czoło, ale zdążył ją podnieść i moje usta przywarły do jego warg, smakowały tak wyśmienicie, ale oderwałam się od niego, poczułam ze to nie stosowne-przepraszam
- nie masz za co, dziękuje za mile spędzony wieczór- powiedział, pocałował mnie w czoło i odszedł, weszłam do domu, pokierowałam się do mojego pokoju, szybki prysznic i poszłam spać, cały czas czułam smak ust Stylesa
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Mamy rozdział 17, cieszycie się, bo ja bardzo, jutro do szkoły i mam ferie, czyli więcej czasu dla was

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz